Ojca Leona myśli na dobry dzień

Świętość zaczyna się zwyczajnie. Od uśmiechu :)

Dla normalnego człowieka łamanie przykazań to żaden interes…

Czy, jeśli spojrzymy od strony sumienia, łatwiej jest zachowywać przykazania czy ich nie zachowywać? Napisane jest bardzo prosto: „Nie kradnij”. Ale jak kogoś skusi, ukradnie, to potem ma takie wyrzuty sumienia, że jest mu gorzej, niż jakby nie ukradł.

Są takie sytuacje, że człowiek zabije swoje sumienie, tak strasznie wewnętrznie stwardnieje i swój punkt widzenia traktuje jako najważniejszy. Jest wtedy jakby znieczulony na drugiego człowieka, na przykazania, na wartości. Ale często wyrzuty sumienia potem wracają. Nie da się sumienia do końca zniszczyć. Ja sam pamiętam moje jakieś tam grzeszki, słabości, one mi się często przypominają. Oczywiście Pan Bóg pomaga i nie martwię się nimi za bardzo. Wszystko oddaję w Jego ręce. Ale nie wszystko się da.

Kiedyś była dyskusja studencka na ten temat przerywania ciąży, jeszcze za późnej komuny. Siedziała cała ława studentów i jedna z dziewczyn mówi: „Jestem wierząca i wiem, że rozmaite rzeczy się w życiu popełnia, potem się człowiek wyspowiada, przeprosi Pana Boga i się zapomina. Po co więc robić akurat z tego grzechu nadzwyczajności”. Na to wstała starsza pani, koło sześćdziesiątki, i mówi: „Przepraszam, że zabieram głos, chociaż jestem dużo starsza od państwa. Kiedy miałam dziewiętnaście lat, przerwałam ciążę. Zapewniam was, że od tamtej chwili nie było dnia, żebym o tym nie pamiętała. Dziękuje bardzo.” i usiadła. Potem dyskusja już nie bardzo się kleiła.

Dla normalnego człowieka łamanie przykazań to oczywiście żaden interes, bo wyrzuty sumienia często potrafią zagryźć. Nawet kiedy ma się pewność otrzymanego przebaczenia. Wtedy są one często pokusą szatana do pychy i próżności: „Powinieneś być święty, doskonały, a upadłeś”. Przed grzechem zakłada nam różowe okulary: „To wspaniale, jak ukradniesz lub zrobisz to czy tamto”. A po grzechu od razu maluje wszystko na czarno: „Coś ty zrobił, nie ma dla ciebie przebaczenia”. Dlatego mówimy w Pozdrowieniu anielskim: „Módl się za nami grzesznymi teraz i w godzinę śmierci naszej”. Wtedy ponoć wszystko zło wraca do człowieka i pojawiają się myśli: „Nie ma szans teraz na nawrócenie, poprawę, jesteś potępiony”. Także dopóki jesteśmy jako tako przytomni, to starajmy się jednak świadomie grzechów nie popełniać – będzie większy pokój w naszym sercu. Bardzo dobrze pani powiedziała, że nawet dla naszego komfortu psychicznego lepiej unikać grzechu.

// fragment z książki Weź się w garść, bądź święty // fot. Robert Krawczyk

Mam przekonanie, że w Polsce coraz mniej jest umieralni…

Domy spokojnej starości to bardzo delikatny temat. Nie zawsze przecież chodzi o pozbycie się rodzica. Spoglądamy na ten problem tylko z jednego punktu widzenia: „Patrz, matkę z domu wyrzucił, nie dawał sobie rady, to do domu starości ją posłał”. To nie tak. Często ludzie mają mnóstwo obowiązków, muszą jakoś wiązać koniec z końcem, tymczasem ojciec lub mama wymagają stałej, często specjalistycznej opieki. Co wtedy robić? Naprawdę trudno podejmuje się decyzję, która może na zawsze zmienić relacje w rodzinie. Raz jeszcze podkreślę, że osoby starsze często potrzebują fachowej opieki medycznej. I nie demonizujmy domów opieki. Sam znam takie placówki prowadzone przez siostry. Nawet Caritas się dziwi, dlaczego miejsca się tam nie zwalniają. Po prostu ich podopiecznym jest tam naprawdę dobrze. Co w tym złego? Mam przekonanie, że w Polsce coraz mniej jest umieralni. Problem leży gdzie indziej – do dobrego domu opieki często trudno się dostać, kolejka jak w PRL-u do sklepu.

// fragment z książki Dusza z ciała wyleciała. Rozmowy o śmierci i nie tylko // fot. Robert Krawczyk

Bulwersujący widok

Jest dla mnie niepojęte, skąd w człowieku bierze się coś tak okropnego jak okrucieństwo…

Nie można nie zauważyć rozwoju nauki i niewiarygodnego wprost postępu technicznego. Jeśli jednak chodzi o duszę człowieka, o sposób jego postępowania, to chyba niewiele się zmieniło. Nie jest mądrzejszy, nie jest bardziej szlachetny, a jeśli się popatrzy en bloc na to, co się dzieje tu i ówdzie – ciarki przechodzą – człowiek niestety, jeśli można tak to ująć, nie poszedł do przodu, nie uszlachetnił się. I to dotyczy wyznawców wszystkich religii – i buddyści potrafią niszczyć innych, i mahometanie, i poganie, i chrześcijanie też. I jak często nie wystarcza człowiekowi zwyczajne unicestwienie! Jest dla mnie niepojęte, skąd w człowieku bierze się coś tak okropnego jak okrucieństwo…

Choćby taki przykład z czasów wojny: Wiele mamy dzisiaj nowych publikacji na temat Powstania Warszawskiego, bo temat jest jakby odkrywany na nowo. Groza człowieka ogarnia, gdy czyta o tym, jak postępowali Niemcy od pierwszych dni powstania. Na Woli wymordowano z okrucieństwem, bez żadnej litości, parędziesiąt tysięcy zupełnie bezbronnych ludzi, nawet nie żołnierzy. Nie ocaleli nawet chorzy w szpitalu, którzy przecież zawsze są chronieni wszelkimi konwencjami. Czytałem o tym niedawno i tak to nade mną jak chmura ciąży… Tak postępuje człowiek bez Boga. Choć może być i tak, że ktoś zna Boga, ale nie przestrzega Jego przykazań i w imię tegoż Boga wyrzyna swoich przeciwników. Takie wypaczenia religii, w które niestety często obok świeckich wplątani są duchowni, stanowią pretekst dla innych, żeby w Boga nie wierzyć – jestem niewierzący, ale za to jestem porządny. I tu trzeba bardzo uważać z oceną, bo wiadomo, taki przeciętny katolik z pojęciem ateisty łączy zwykle nieuczciwość i brak wszelkiej etyki. A przecież jest to krzywdzące uproszczenie. Jeśli jednak przyjmuje się Boga tak do samego końca, zwłaszcza w religii chrześcijańskiej, i akceptuje Objawienie w Jezusie Chrystusie, które jest pełnią, to wtedy w imię religii nie będzie się nigdy czynić żadnego zła. Dlatego religia, każda religia, w swym prawdziwym, szlachetnym wyrazie, nigdy nie będzie niszczyła człowieka, nigdy nie będzie niesprawiedliwa, krwiożercza, okrutna.

// fragment z książki …jakby Boga nie było. O nowych grzechach i bożkach // fot. Robert Krawczyk

Jeśli biedny człowiek próbuje coś znaczyć i głosić jakieś idee, uznaje się go za pomylonego…

Człowiek więc sam tworzy sobie absolut. Papież Jan Paweł II przypomina bardzo wyraźnie w encyklice Fides et ratio (Wiara i rozum), a także w Veritatis splendor (Blask prawdy), że prawda jest jedna – ta objawiona, a wszystkie inne prawdy są w jakiejś relacji do niej. To jest taki jakby magnes, który przyciąga rozmai­te opiłki. Jeśli magnes przestanie działać, wtedy każdy opiłek wytwarza swoje własne pole i swoją własną drogę i nie zmierza już do tego jednego miejsca. I potem się mówi: ile ludzi, tyle prawd. Dochodzi do tego, że każdy człowiek ma swoją prawdę. A jak ludzie jej bronią! Weźmy na przykład przykazanie: „nie zabijaj”. Dla jednych nakaz „nie zabijaj” znaczy nie zabijać żadnego człowieka, dla innych – żadnego zwierzęcia, dla niektórych – nie unicestwiać żadnej rośliny, w końcu dla, miejmy nadzieję, nielicznych, „nie zabijaj” odnosi się tylko do dorosłego człowieka, a to znaczy, że już ciążę można przerwać i starego można zabić. To drastyczny przykład, ale wiemy, że pod płaszczykiem prawnie dozwolonej eutanazji występują wielkie nadużycia, bo pozbawia się ludzi życia nawet wbrew ich woli. A co obiektywnie znaczy „nie zabijaj”?

Widzimy więc, że kiedy własna, subiektywna prawda staje się dla człowieka absolutem, to całkowicie dezorganizuje życie społeczne. Życie bez Boga, choćby się nie wiadomo jak temu zaprzeczało, próbowało tworzyć niewiadomo jakie pozorne struktury, doprowadza do tego – co widzimy bardzo wyraźnie – że tylko człowiek mocny i bogaty może się utrzymać na powierzchni, jakoś sobie dać radę. Niech słaby człowiek spróbuje się przebić ze swoją prawdą! No nie ma mowy! Leży… Jeśli biedny człowiek próbuje coś znaczyć i głosić jakieś idee, uznaje się go za pomylonego. Na takich ludzi bardzo często patrzy się z politowaniem, albo wręcz usuwa się ich, i to w rozmaity sposób, niekiedy aż z eksterminacją włącznie.

// fragment z książki …jakby Boga nie było. O nowych grzechach i bożkach // fot. Robert Krawczyk

Strona 1 z 75

Wszystkie prawa zastrzeżone & Wydawnictwo Benedyktynów TYNIEC // strona wspierana przez jzelek.pl