Ojca Leona myśli na dobry dzień

Świętość zaczyna się zwyczajnie. Od uśmiechu :)

Za taką pełnię człowieczeństwa… dziękuję!

Jeśli najwspanialszy człowiek uważa za pełnię człowieczeństwa długie i wspaniałe życie, które prędzej czy później się kończy i z całej wspaniałości zostaje garstka prochu, to ja za taką pełnię dziękuję. Jezus uznał cielesność w jej pełni, ale do pełni człowieczeństwa dołączył jeszcze duszę nieśmiertelną, która na wieki cieszyć się będzie szczęściem miłości Boga i ludzi. To jest pełnia! Można nie wierzyć, ale taka nie-wiara utrzyma się najwyżej jeszcze parędziesiąt lat, a potem? Proch? Dziękuję! Ciao!

// fragment z książki Bloger dusz (część 1)

Eucharystia nie uśmierza bólu…

Tylko idiota się obraża…

Łajdactwa Leona, Chamski autor blogu, Judasz, kłamca, oszust, tchórz, złośliwiec, hochsztapler, obłudny, podły, głupi, wychuchany mnich, stary gangster, moralny degenerat, podły manipulator, podła natura, ewidentny cham, katolicki warchoł, członek watahy parszywych kundli (KK), wielbiony przywódca duchowy miernoty katolickiej w kraju i za granicą, smrodliwe, upadłe, tępe narzędzie bezbożnej instytucji, upośledzony, szkodliwy, ksiądz z plemienia żmijowego // epitety internautów //

Odpowiedź: „No i co? No i nic. Mówią, że określenia negatywne są bliższe prawdy niż pozytywne. Trzeba więc robić rachunek sumienia i poprawić się tam, gdzie sformułowania są bliskie prawdy, a nie przejmować się, gdy są kłamliwe. Tylko idiota się obraża, jak mówił bardzo mądry mnich, matematyk, członek Polskiej Akademii Nauk, o. dr Bernard Andrzej Turowicz OSB.

Harmonogram spotkań podczas Targów Książki w Krakowie na stoisku Wydawnictwa Benedyktynów TYNIEC. Będzie to czas premiery książki Bloger dusz:

  • Czwartek (25 październik) – 10:00 – 17:00
  • Piątek (26 październik) – 10:00 – 19:00
  • Sobota (27 październik) – 10:00 – 12:00 i 14:00 – 19:00
  • Niedziela (28 październik) – 10:00 – 12:00 i 14:00 – 17:00

Nie powinniśmy się martwić tym, co będzie po drugiej stronie, czy w niebie zobaczymy rudego kota, żyrafę czy też ulubionego węża…

Jacek Zelek: Przeczytałem kiedyś pytanie jednej z Ojca czytelniczek: „czy to grzech, jeśli ja i mój syn nie jemy mięsa i ryb”?

Odpowiedź: Ktoś coś powie, czasami i ksiądz, a ludzie potem wierzą i ze strachem podchodzą do kwestii wegetarianizmu. Trzeba spojrzeć na to z szerszej perspektywy, a nie opierać się tylko na jednej książce i jednej opinii. To tak samo jest z pytaniem czy mój Fafik będzie ze mną w niebie? Nikt tego nie może jednoznacznie stwierdzić. Jest taka szansa, że będzie tak jak myślimy, że wszystkie stworzenia spotkamy po drugiej stronie, ale cały czas są to domysły. Nie wiemy, co będzie. Musimy poczekać na nowe niebo i nową ziemię, wtedy będzie wszystko jasne.

Wszystkie nasze refleksje możemy sprowadzić do pojęcia umiaru.

Dokładnie. Jak już wcześniej wspomniałem wszelkie skrajności nie prowadzą do dobrego. Mądre i roztropne korzystanie z dóbr naturalnych będzie z korzyścią obopólną dla wszystkich. Może to będzie zbyt odważne zdanie, ale sądzę, że nie powinniśmy się martwić tym, co będzie po drugiej stronie, czy w niebie zobaczymy rudego kota, żyrafę czy też ulubionego węża; zadbajmy o to, co jest teraz, starajmy się wychowywać młode pokolenie w poszanowaniu przyrody, stwórzmy już tu na ziemi „niebo” dla naszych fafików i innych milusińskich.

// fragment z książki Nikt nie jest byle jaki

Nadmiar bodźców prowadzi do frustracji…

Łukasz Wojtusik: Pozostając przez chwilę jeszcze myślami na ziemi – jak odkrywać sens śmierci?

Odpowiedź: Nie chodzi o umartwianie się, nie będziemy się przecież biczować, straszyć dzieci, anonsując im koniec świata. Chodzi o codzienne przypominanie sobie, że nie jesteśmy niezniszczalni. Warto się zatrzymać, zrezygnować z zalewu propozycji, którymi zarzucają nas środki masowego przekazu. Jako mnich wcale nie muszę oglądać filmu, którym fascynują się widzowie na całym świecie. Każdy kulturalny człowiek musi go zobaczyć? Nieprawda! Nie muszę, mogę w klasztorze zostać dłużej przy Najświętszym Sakramencie. Chciałbym być dobrze zrozumiany, nie chodzi o zamianę, ale zmianę sposobu myślenia. Piotr Beczała przyjechał do Warszawy, „cała” stolica kupuje bilety i rusza na jego koncert. Wszyscy na Beczałę! A ja nie muszę, nie mam potrzeby imponowania komukolwiek tym, że byłem, widziałem, rozmawiałem. Byłem w Częstochowie, a nie byłem w Lourdes, La Salette, Afryce, Australii… Gdzie to ja nie byłem! (śmiech!!!) I co z tego? Nic. Chrześcijanin powinien pamiętać o higienie wewnętrznej, o podróży duchowej. Dlatego nie lamentuję, że wszyscy oprócz mnie już byli w nowej bazylice. Zawracając sobie głowę takimi sprawami, tracę z widoku cel ostateczny. Pragnienia, marzenia, dążenia rozwijają nas, ale nadmiar bodźców prowadzi do frustracji. Przepraszam, ale ja wcale nie muszę być biskupem! (śmiech).

// fragment z książki Dusza z ciała wyleciała. Rozmowy o śmierci i nie tylko // fot. Robert Krawczyk

Strona 1 z 81

Wszystkie prawa zastrzeżone & Wydawnictwo Benedyktynów TYNIEC // strona wspierana przez jzelek.pl