Ojca Leona myśli na dobry dzień

Świętość zaczyna się zwyczajnie. Od uśmiechu :)

Zło zalewa nas jak fale sztormowe. Trzeba powiedzieć: „Nie, tak nie będzie!”

O to najpierw trzeba zadbać, byśmy byli w kościele. Potem żebyśmy w nim byli coraz lepiej, coraz pełniej i coraz bardziej świadomie, byśmy uczestniczyli w pełni w Eucharystii i wyszli stąd, uczestnicząc w pełni w życiu Kościoła w tym dosyć zwariowanym świecie, trudnym, który niekiedy zniechęca nas do życia i sprawia, że macha się ręką na działanie, „bo i tak nic się nie poprawi”. Zło zalewa nas jak fale sztormowe. Trzeba powiedzieć: „Nie, tak nie będzie!”. Nie możemy czekać na kogoś innego: rząd, parlament, prezydenta. My sami mamy siłę, żeby w nas ugruntować to, co dobre, a w Wielkim Poście przyjrzeć się temu, co nie bardzo dobre i to poprawić.

Dla mnie osobiście najtrudniejsze słowa Jana Pawła II były te wypowiedziane w Starym Sączu, przy kanonizacji św. Kingi: „Nie trzeba się lękać świętości”. Dobry człowiek – tak, to normalne, ale być świętym? To chyba nie dla mnie; ani dla księdza, ani dla świeckiego. A tu papież z całą mocą: „Nie trzeba się lękać świętości!” Grzechu ludzie często się nie lękają, nie lękają się pogniewać, popić, wydziwiać w sferze seksualnej, ukraść i nie wiadomo, co jeszcze, ale być świętym? „To chyba nie dla mnie”. Może jednak dla mnie, tylko jaka ma być ta świętość?

// fragment z książki Świętość zaczyna się zwyczajnie… od uśmiechu!

Skąd u młodych chęć taka…

Człowiek rzeczywiście wtedy wypowiada się całkowicie, jeżeli może drugiemu pomóc. Składam pewne elementy mojego ja: czas, wiele zainteresowań na ofiarę, by komuś było dzięki temu lepiej. Fujara, czyli ofiara to jest ktoś taki, który jest nieudacznikiem, nie bardzo mu się wszystko udaje. Kiedy patrzymy na naszą młodzież, część to takie ofiary życiowe, które próbują tylko korzystać z życia, nic z tego nie mając, chwilę tylko przyjemności takiej czy owakiej, potem dno, bezsens. Popatrzmy tylko na naszych narkomanów, którzy po okresie euforii potem godni są największej litości; na ofiary seksu, który z początku jest jak mówią znawcy czymś nadzwyczajnym, a potem niszczy człowieka. Natomiast wielu młodych pracuje w organizacjach wolontariatu i ze zdumieniem ludzie starsi mówią: „skąd u młodych chęć taka, żeby opiekować się chorymi, umierającymi, jeździć z nimi na obozy?” W skali kraju to są naprawdę tysiące, jeśli nie dziesiątki tysięcy, a więc niesłuszne jest takie narzekanie, że młode pokolenie jest wyzute ze wszystkiego. Pewnie, że się widzi ludzi, którzy są czasami ofiarami swoich nie najmądrzejszych pomysłów, którzy sami wchodzą w ten sam kanał, ale jest dużo wspaniałych młodych ludzi, ofiarnych dla swojej rodziny, dla tych najbardziej poszkodowanych. Dlatego też papież Jan Paweł II powiedział: „jesteście moją nadzieją, nadzieją świata, moją przyszłością”. Dzisiaj to też jest ważne i pamiętajmy, zamiast narzekać, na słowa naszego wielkiego papieża do młodzieży, możemy się od niej wiele nauczyć.

// fragment z książki Ojca Leona myśli na dobry dzień

Refleksje wokół Słowa [cz.1]

Uwadze tych, którzy chcą otrzymywać powiadomienia na temat nowych klipów, polecamy możliwość SUBSKRYPCJI naszego kanału na YouTube’ie, na którym umieszczamy wszystkie nasze materiały.

Celibat nie zubaża

Celibat nie zubaża. Jeśli odpowiednio ustawi się kwestię popędu, z czym zawsze problemy pewnie będą i na szczęście, bo co to by była za wartość, skoro nie trzeba by było za nią płacić. Dobrze przyjęty i przeżyty, celibat otwiera serce na drugiego człowieka, nadaje sens uczuciom, gestom, które są wtedy prawdziwe, jednoznaczne, czułości, gdy komuś ją okażę. Od kapłana czy siostry zakonnej wymaga się, by była w pełni człowiekiem, a jednocześnie wiadomo, że ich gesty należy odczytywać w kontekście złożonych przez nich zobowiązań. Jeśli dojdzie do miłostek, przekraczania własnych i cudzych granic, to wtedy celibat staje się kulą u nogi i potem dorabia się do swojego zachowania jakieś teorie. Jeśli się Pana Boga prawdziwie kocha, tak „na amen”, to mogę zobaczyć jakiegoś superaktora, supermena, dziewczynę nadzwyczajną, miss Polonia czy miss świata – owszem, piękna nadzwyczajna, chciałoby się to i owo, ale nie jest moja. Mój jest Pan Bóg. Jestem dzięki temu szczęśliwy i tym szczęściem na wszystkich „chlapię”.

// fragment z książki Ojca Leona słów kilka

Na mężczyznę nie potrzeba było szatana, wystarczyła głupia baba, poleciał od razu…

Pytają: „Kiedy człowiek zaczyna robić głupstwa?”. Wtedy, kiedy przychodzi do używania rozumu. Jak jest jeszcze nierozumny, to wszystko jedno, ale jak już rozumem rusza trochę, to ma wybór – dobro czy zło. Tak nawiasem mówiąc, ta scena rajska jest uzasadnieniem tego, żeby mężczyźni na te „głupie baby” mogli patrzeć z odrobiną politowania. Szatan wiedział, że mężczyźnie nie da rady, dlatego do kobiety podszedł i elegancko ją nabrał: „Najpierw pomyśl, nie słuchaj Boga. Umrzecie, jak skosztujecie tego owocu? Nieprawda, żadną miarą, ale będziecie jak Bóg znający dobro i zło”. Wtedy ciekawska Ewa odparła: „Dobro mamy, wszystko robimy, co chcemy, tylko jednej rzeczy nie wolno – spożywać owocu z tego drzewa – a poza tym wszyściusieńko”. (Jerzy Owsiak określiłby taką sytuację: „Róbta co chceta, tylko nie jedzta z tego jednego drzewa”.) Ewa zobaczyła owoc piękny, nadający się do zdobycia wiedzy, smaczny i… zerwała.

Gdy się jednak bliżej przypatrzy tej sytuacji, to wcale jej „głupota” nie jest taka jednoznaczna. Na tę głupią babę potrzeba było szatana z całą jego przemyślnością, wykombinował, jakby to zrobić, by ją zwieść, oderwać od Pana Boga. A na mężczyznę nie potrzeba było szatana, wystarczyła głupia baba, poleciał od razu. My, mężczyźni, na tym tle nie wychodzimy zbyt dobrze. Dlatego nie krzyczmy od razu na kobiety: „Głupia Ewa!”, bo jest jeszcze Matka Boska, też kobieta. Gdy się słyszy potoczne, obiegowe sformułowania, a często kobiety cierpią na to, że mówi się (pół żartem, pół serio) „głupia baba”. Nie bądźmy tacy, każdy z nas ma matkę i wie, że ona wcale nie jest głupia, choć „baba”.

// fragment z książki Świętość zaczyna się zwyczajnie… od uśmiechu!

Strona 1 z 72

Wszystkie prawa zastrzeżone & Wydawnictwo Benedyktynów TYNIEC // strona wspierana przez jzelek.pl