Ojca Leona myśli na dobry dzień

Świętość zaczyna się zwyczajnie. Od uśmiechu :)

Miesiąc: Listopad 2017 (Strona 1 z 2)

Dziękczynienie

Koniec roku kościelnego. Zakończmy teraz rok podziękowaniem Bogu. „W każdym położeniu dziękujcie Bogu”. Nie pozostaniemy głusi na to wezwanie Pisma Bożego…Przypomina nam je niemal każda Msza św., podczas której słyszymy słowa Prefacji: „abyśmy zawsze i wszędzie Tobie składali dziękczynienie.” I dziękujemy najpierw za to, żeśmy doczekali dnia dzisiejszego. „Wielu snem śmierci upadli, co się wczoraj spać pokładli. My się jeszcze obudzili, byśmy Cię, Boże, chwalili”. Ilu ludzi zostało zamordowanych, zginęło w wypadkach, powodziach, trzęsieniach ziemi. Nas Pan Bóg oszczędził. Żyjemy jako tako zdrowi. Mamy dach nad głową. Nie jesteśmy głodni. Nie musimy uciekać ze swego miejsca zamieszkania. Oj, jest za co dziękować! I za piękny świat, stworzony przez Boga, świat, którego człowiek nie zdołał do końca zniszczyć. Za to, że kraj nie jest trapiony wojną, a wielu ludziom zaczyna się wreszcie  lepiej powodzić.

Ale nie wszystko jest takie piękne.  Może właśnie choroba, a nawet odejście kogoś bliskiego, niesnaski w rodzinie, czy w sąsiedztwie, kłopoty finansowe, czy gorsząca sytuacja polityczna, na którą przynajmniej w tej chwili niewiele możemy poradzić. I co wtedy? Skakać do góry z radości? Oczywiście nie, ale trzeba pamiętać o tym, że my wszystkiego nie wiemy. Nie wiemy, jakie dobro chce Bóg z konkretnego zła wyprowadzić. Nie wiemy, jaki jest dalszy ciąg filmu naszego życia. Ale wiemy, że po nocy jest dzień, po burzy pogoda, a nawet po grzechu łaska  przebaczenia. A więc za wszystko Chryste, Królu Miłosierny, Boże, dzięki Ci!

Na jakiej podstawie osądzamy człowieka, że jest zły lub dobry?

Chcemy się dzisiaj zastanowić, jak używamy mowy, tego wspaniałego daru, który człowiek otrzymał od Boga. Chyba najczęściej mówimy o tym, co nas otacza. Że pogoda jest piękna lub brzydka, że osiedle jest zadbane lub zaniedbane, że książka jest ciekawa lub nudna a jedzenie smaczne lub niedobre.  Oczywiście patrzymy też i na ludzi. Sąsiedzi są mili lub nieznośni. Szef w pracy inteligentny lub prostak. Aktor – piękny lub brzydki. Człowiek, jeden z wielu spotykanych – zły lub dobry. Jak często słyszy się „zły człowiek”. I tu uwaga! Na jakiej podstawie osądzamy człowieka, że jest zły lub dobry? I czasem jest to sąd uprzedzający. Coś mi się w tym człowieku nie podoba, coś złego powiedział czy zrobił i już – jestem do niego źle nastawiony, czuje w sercu niechęć i obgaduję go, gdzie się da. Ale często ten mój sąd jest błędny. Bo ja nie wiem, co w tym człowieku siedzi, dlaczego jest taki, a nie inny. O tym wie tylko Pan Bóg. Jezus wiedział, co kryje się w człowiek – mówi Ewangelia. Pochopne sądy mogą wyrządzić wielką krzywdę, także temu, który je wydaje. Owszem, zły czyn zawsze nazwę złym czynem, ale umiem odróżnić czyn od osoby. Nie zapominajmy słów Pisma „Nie sądźcie, abyście nie byli sądzeni”.

Bo warto pamiętać też, że i mnie ludzie osądzają. Bezwzględnie i jakże często krzywdząco. Na szczęście sądzi też i Bóg. Wszystkowiedzący i sprawiedliwy. I – kochający mnie tak, że Syna swego zesłał, bym nie zginął, ale miał życie wieczne. Zbliża się koniec roku kościelnego i będzie się wiele mówiło o trzecim, ostatecznym przyjściu Jezusa, który przyjdzie sądzić żywych i umarłych. Czy jestem gotów na sąd Boski, gdyby on nastąpił niespodziewanie, dzisiaj lub jutro? Bądźmy więc bardziej krytyczni w stosunku do siebie samych, osądzajmy swoje postępowanie tak, by Bogu w chwili spotkania nie pozostało nic innego, jak powiedzieć: „Wejdź do królestwa Pana Twego!”.

Do końca tygodnia…

Do końca tygodnia możesz korzystać z kodu rabatowego – C1KS5C9A na stronie księgarni naszego wydawnictwa.

Jeden człowiek umrze za lud

Wielu spośród Żydów przybyłych do Marii, ujrzawszy to, czego Jezus dokonał, uwierzyło w Niego. Niektórzy z nich udali się do faryzeuszów i donieśli im, co Jezus uczynił.

Arcykapłani więc i faryzeusze zwołali Sanhedryn i rzekli: «Cóż zrobimy wobec tego, że ten człowiek czyni wiele znaków? Jeżeli Go tak pozostawimy, to wszyscy uwierzą w Niego, a przyjdą Rzymianie i zniszczą nasze miejsce święte i nasz naród». Wówczas jeden z nich, Kajfasz, który w owym roku był najwyższym kapłanem, rzekł do nich: «Wy nic nie rozumiecie i nie bierzecie tego pod rozwagę, że lepiej jest dla was, aby jeden człowiek umarł za lud, niżby miał zginąć cały naród».

Tego jednak nie powiedział sam od siebie, ale jako najwyższy kapłan w owym roku wypowiedział proroctwo, że Jezus ma umrzeć za naród, i nie tylko za naród, ale także po to, by rozproszone dzieci Boże zgromadzić w jedno. Tego więc dnia postanowili Go zabić.

Odtąd Jezus już nie występował otwarcie wśród Żydów, tylko odszedł stamtąd do krainy w pobliżu pustyni, do miasta zwanego Efraim, i tam przebywał ze swymi uczniami.

A była blisko Pascha żydowska. Wielu przed Paschą udawało się z tej okolicy do Jerozolimy, aby się oczyścić. Oni więc szukali Jezusa i gdy stanęli w świątyni, mówili jeden do drugiego: «Jak wam się zdaje? Czyżby nie miał przyjść na święto?»

Arcykapłani zaś i faryzeusze wydali polecenie, aby każdy, ktokolwiek będzie wiedział o miejscu Jego pobytu, doniósł o tym, by można było Go pojmać (J 11, 45-57)

Rozważanie:

Ostatnio odnajduje się często dokumenty, które pozwalają stwierdzić, kiedy to i w jaki sposób przygotowywano zmianę ustroju, czy też zamach stanu przez zabicie niewygodnego przywódcy. Dzisiaj odsłonięto już nieco kulisy wyroku na Jezusa. Było to po wskrzeszeniu Łazarza. Znaki, które Jezus czynił, przekroczyły już wszelkie wyobrażenie, trzeba więc Go było po prostu usunąć i to w majestacie prawa izraelskiego. I ciekawe: gdy Izraelici współistnieli z okupantami rzymskimi i wierzyli tym, którzy poddawali się ich władzy – faryzeuszom, saduceuszom i uczonym w Piśmie, to było wszystko w porządku i o naród niewiele dbano. Gdy jednak pojawiło się zagrożenie, że lud uwierzy w Jezusa, wtedy dopiero podniosło się larum: „Przyjdą Rzymianie i zniszczą naród!”. Więc oczywiście trzeba ocalić naród przez zabicie tego Jednego. Logiczne. I co jest ważne, trochę prawdy w tym było, bo udało się go zabić, ale i tak zmartwychwstał. Mimo to Rzymianie przyszli i zniszczyli naród i święte miejsce. Kajfasz jednak prorokował. Ale nie mógł wiedzieć, jaką głębię miały jego słowa: jeden człowiek umrze za lud.

>> tekst pochodzi z książki „Radość ewangeliczna”

W sprawie medalika św. Benedykta. Oficjalne pismo opactwa tynieckiego

Wiele powstało niejasności w sprawie medalika św. Benedykta po kłamliwych słowach ks. Piotra Natanka. Przesyłam oficjalne pismo na ten temat:

Ze względu na powtarzające się wątpliwości dotyczące napisu „PAX” na medaliku św. Benedykta promowanym przez nasz klasztor i nasze wydawnictwo, przypominamy parę podstawowych faktów…

więcej przeczytasz na stronie opactwa tynieckiego.

Strona 1 z 2

Wszystkie prawa zastrzeżone & Wydawnictwo Benedyktynów TYNIEC // strona wspierana przez jzelek.pl