Ojca Leona myśli na dobry dzień

Świętość zaczyna się zwyczajnie. Od uśmiechu :)

Ataki na abpa Jędraszewskiego uważam za kolejne akcje przeciwko krakowskim Pasterzom…

Wiem, co piszę. Spodziewałem się, że kiedyś ktoś zażąda dymisji O. Gużyńskigo. I stało się tak, choć ja takiej postawy nie popieram, jak to ostatnio pisałem. Natomiast ataki na abpa Jędraszewskiego uważam za kolejne akcje przeciwko krakowskim Pasterzom. Księcia Metropolitę Sapiehę chciano aresztować i potem wyrzucić z Polski. „Wojtyła zdrajca” – pisało na budynku przy Franciszkańskiej 3, Kardynałowi Macharskiemu grożono śmiercią. I ci wszyscy krzykacze przeminęli. Przeminą i ci aktualni, a Kraków? Będzie miał kolejnego arcybiskupa. Cała ta Czwórka odznaczała się głębokim patriotyzmem, rozumiała wartości, na których budowało się i trwało Państwo Polskie i nigdy nie występowała przeciw konkretnemu człowiekowi. Kardynał Wojtyła, już jako papież wołał na Błoniach 10 czerwca 1979 roku: „Czy można odrzucić Chrystusa i wszystko to, co On wniósł w dzieje człowieka? Oczywiście że można. Człowiek jest wolny… Ale – pytanie zasadnicze – czy wolno? I w imię czego „wolno?” Jaki argument rozumu, jaką wartość woli i serca można przedłożyć sobie samemu, i rodakom, i narodowi, ażeby odrzucić, ażeby powiedzieć: NIE temu, czym wszyscy żyliśmy przez tysiąc lat?! Temu, co stworzyło podstawę naszej tożsamości i zawsze ją stanowiło?” I upłynęło czterdzieści lat, by metropolita szczeciński, abp Andrzej Dzięga, mógł napisać:

„Obserwując obecne zmaganie kulturowe, w ostatnich kilkunastu latach szczególnie intensywne w Polsce, a w ostatnich miesiącach jeszcze nasilające się na polskiej ziemi, widzimy, że nie jest to zwykłe przeciwstawienie społeczno-politycznych poglądów tzw. lewicowych i prawicowych, ale że jest to radykalne przeciwstawienie: Droga Bożej Prawdy przeciwko drodze zwykłego, pogańskiego bezbożnictwa.”

A więc jasne. Wybierajmy. Jeśli zaś ktoś wystąpi jako katolik przeciw własnemu biskupowi, to stawia się sam po określonej stronie. Załączone zdjęcie pokazuje, co się działo na Franciszkańskiej po śmierci Jana Pawła II. Nie będziemy się licytowali co do ilości uczestników sobotniego spotkania, ale przyjdźmy na modlitwę na 15-ą. Śpiewaliśmy Papieżowi przed laty „Cracovia semper Fidelis – Kraków zawsze wierny”. Czy usłyszy te słowa w Domu Ojca 10 sierpnia, właśnie w rocznicę Bierzmowania Dziejów?

Poprzednia

Dzień święty

Następna

Bóg jest, jak powietrze…

2 komentarzy

  1. M

    Również wiem, co piszę. Śledząc wypowiedzi i zachowania ludzi Kościoła, dochodzę do wniosku, że dobrze by było, gdybyście choć na chwilę wyszli spod klosza swoich klerykalnych – oderwanych od życia z krwi i kości – wyobrażeń; one naprawdę zawężają pole widzenia. Używa ojciec języka pełnego patosu, a sprawa jest banalnie prosta, i nie trzeba do jej opisu stosować przesadnie nadętych zwrotów. Abp Jędraszewski, pasterz środowisk prawicowych (innych nie poważa, czego daje wyraz niemal na każdym kroku), podczas swojego niesławnego wystąpienia z premedytacją użył nacechowanego negatywnie słowa „zaraza”. Tłumaczenie, że nie chodziło mu o krytykę ludzi, a o napiętnowanie ideologii, jest niepoważne, żeby nie powiedzieć idiotyczne. Za ideologią – każdą bez wyjątku – kryją się przecież ludzie. To nie ideologia jest obrzucana obelgami i okładana pięściami, tylko oddychające, konkretne osoby. Gdy ktoś mówi o czarnej zarazie, od razu pojawiają się głosy sprzeciwu świeckich i duchownych katolików, którzy poczują się tym zwrotem dotknięci. Abp Jędraszewski dzieli nas, Polaków, używając przy różnych okazjach słów, które piętnują. Tak się składa, że zawsze dostaje się tym, którzy nie popierają PiSu; nie bez powodu wielu, w tym rzymskich katolików, widzi w nim nieformalnego członka tej partii. Pokazał, jakiego formatu jest człowiekiem przy sprawie molestującego kleryków Paetza, którego bronił wbrew faktom, i kościelnej pedofilii (przenoszenie księży-pedofilów, krycie ich, atakowanie tych, którzy nagłaśniają nadużycia księży wobec nieletnich). Pisze ojciec: „Jeśli zaś ktoś wystąpi jako katolik przeciw własnemu biskupowi, to stawia się sam po określonej stronie”. Zgoda. Nie ma jednak między nami zgody, co to dokładnie oznacza. I pewnie nie będzie: ja nie uznaję biskupów-cielców. Nie biję im pokłonów tylko z tego powodu, że pełnią wysoką funkcję w Kościele, bo „im się po prostu należy”. Otóż, wcale się nie należy. A już na pewno nie łaknącym poklasku świętoszkom wykorzystującym swoją religijną funkcję do działań z Ewangelią mających tyle wspólnego, co dźwięk betoniarki czy wiertarki udarowej z symfonią Mozarta. Zdrowia!

  2. Jacek

    Z gębą jak cmentarz świata nie zbawisz

Dodaj komentarz

Wszystkie prawa zastrzeżone & Wydawnictwo Benedyktynów TYNIEC // strona wspierana przez jzelek.pl