„Rzeczy niemożliwe robimy natychmiast, na cuda trzeba trochę poczekać” – tak się ogłaszała jakaś wspólnota czy firma, czy nie wiem, kto. To mi utkwiło w pamięci. „Cudów nie ma” – słyszy się bardzo często, a nieraz nawet księża na kazaniu, w takim zapale, mówią: „Cudów nie ma”. Zaraz, zaraz, o co chodzi? Kiedyś jeden ksiądz po to, żeby ludzie zostali na nowennie pół godziny po Mszy Świętej, mówił: „Zostańcie! Te pół godziny was nie zbawi”. Ludzie śmiali się, bo czuli, że tu troszeczkę coś jest nie tak.

A cuda są, tylko trzeba chcieć tak popatrzeć. Piosenka młodzieżowa mówi: „Gdy szukasz Boga, popatrz na kwiaty, popatrz na góry, na ciemny las”. Prymas Wyszyński, kiedy posyłał innych na wakacje i sam wyjeżdżał, mówił: „Zostaw pełne teczki książek, dokumentów, pracy, którą sobie odłożyłeś na wakacje. Pojedź tak zupełnie sam. Wyjdź na łąkę i miej czas na pochodzenie, uklęknięcie nad kwiatkiem, nad listkiem, roślinką i zobacz, jakie to jest wspaniałe, że każdy kwiat, każda roślina to jest coś nadzwyczajnego. Popatrz na swoje życie dalej, ile wydarzeń, o których się mówi, że to są przypadki”. Ktoś powiedział, można tego słowa użyć jako wytrych: „Przypadki są tylko w gramatyce”, a przypadkami Ktoś kieruje.

>> tekst pochodzi z książki „Ojca Leona myśli na dobry dzień”