Z bólem trzeba to przyznać, że panuje wśród nas (nas!?) ignorancja. Brak chęci poszukania głębiej, sięgnięcia do Pisma Świętego… Bazujemy na niesprawdzonych opiniach, budując obraz Kościoła, który może się okazać fałszywy. Nie ma głupoty, której by ludzie nie przyjęli.

Czasem musimy sobie pomóc. Dla swojego dobra i dla otoczenia. Depresja jest bardzo ciężkim i przykrym orzechem do rozgryzienia. Dbam o to, żeby wszystko robić, żeby moja psychika doszła do równowagi. Staram się więc żyć według wartości, które wyznaję. To nawet człowiekowi niewierzącemu będzie pasowało.

/ fragment książki „Słuchaj, synu, nauk mistrza. Duchowość benedyktyńska krótko i przystępnie” /