Ksiądz Boniecki w „Tygodniku Powszechnym” napisał, że Ojciec Święty cieszyłby się i pozwolił na swoją beatyfikację. I nawiązując do pomników i papieżomanii, powiedział, że Jan Paweł II jakoś znosił te pomniki. Chociaż nie przypuszczał wtedy, że będą to figury świętego. Ufamy, że teraz w świetle łaski, potem chwały Bożej poznał swoje życie. I na pewno zamiast się krygować, to zwyczajnie dziękuje Panu Bogu, jak dziękował za każdy dzień, nawet trudny, swojego życia. Przecież pod koniec był ciężko chory, bardzo cierpiący – z całą pewnością dziękuje teraz za całe to życie. I za to, że tak je przeżył, ponieważ szedł zawsze z Chrystusem. Po drodze, którą człowiek może bezpiecznie iść do zbawienia.

Oczywiście tu trzeba zrobić zastrzeżenie, że papież ma swoją drogę, mąż swoją, żona swoją, dziecko swoją, zakonnik też swoją, ale generalnie o to chodzi, żeby tak oddać się całkowicie Bogu i wypełnić jak najlepiej to, co przez Pana Boga zostało komuś zadane. Przy poczęciu, potem przy urodzinach. I dlatego św. Jan Paweł II powiedział kiedyś: „Człowiek jest drogą Kościoła” (por. encyklika Redemptor hominis 3,14). Niektórzy mu zarzucali, że przecież Bóg jest najważniejszy, a On tak człowieka podkreśla. Tak, ale powiedział też w innym miejscu: „Człowieka nie można zrozumieć bez Chrystusa” (Homilia na Placu Zwycięstwa, 1979 r., 3). A więc jak się połączy oba te powiedzenia, to widać, o co chodzi. Chrystus w człowieku. Człowiek w Chrystusie. W Chrystusie Jezusie, Panu naszym. I dopiero wtedy i droga jasna, i łatwe zrozumienie tego, o co chodzi.

>> tekst pochodzi z książki „Ojca Leona słów kilka”