Czym jest dla mnie życie duchowe? Po prostu – życie duchowe to Jezus Chrystus. Może dla kogoś brzmi to trochę patetycznie, może stereotypowo, ale tak rzecz rozumiem. Po długich latach chrześcijańskiego i monastycznego doświadczenia coraz głębiej odsłania się dla mnie sens słów św. Pawła: „Dla mnie żyć to Chrystus” (por. Ga 2,20). Jezus napełnił mnie przy chrzcie świętym swoim Duchem, od Ojca pochodzącym. Jest więc i Ojciec, jako że działania Trzech Osób Boskich są zawsze wspólne. Mógłbym zatem i tak to ująć: moim życiem duchowym jest życie Trójcy Świętej we mnie. Rzeczywistość, choć wyrażona w formie nieco koturnowej…

Nie ujmę bowiem w całej pełni mojego życia wewnętrznego, jeśli je ograniczę tylko do biologii czy psychologii. To jest dopiero podstawa i przygotowanie do Pełni. Procesy rozwojowe w dziedzinie biologii czy też psychologii ostatecznie kończą się ze śmiercią. Rozumieją to dobrze sceptycy, którzy wołają: „Kiedyś taki rozumny, właź, bracie, do trumny!” Od momentu, gdy w seminarium duchownym zacząłem się głębiej zastanawiać nad sensem życia, niepokoiła mnie bardzo możliwość totalnego końca. Chrystus stawał wobec tego lęku i zapewniał coraz bardziej przekonywująco, w miarę, jak poznawałem Jego nauki, że proces rozwojowy mojego ja się nie skończy, że dzięki Jego Duchowi będę istniał wiecznie. Dlatego z pełną nadziei troską pochylam się nad swym życiem duchowym, starając się kształtować je na miarę Ducha, który został mi dany.

>> tekst pochodzi z książki „Spotkania z Wujkiem Karolem”