Koniec roku kościelnego. Zakończmy teraz rok podziękowaniem Bogu. „W każdym położeniu dziękujcie Bogu”. Nie pozostaniemy głusi na to wezwanie Pisma Bożego…Przypomina nam je niemal każda Msza św., podczas której słyszymy słowa Prefacji: „abyśmy zawsze i wszędzie Tobie składali dziękczynienie.” I dziękujemy najpierw za to, żeśmy doczekali dnia dzisiejszego. „Wielu snem śmierci upadli, co się wczoraj spać pokładli. My się jeszcze obudzili, byśmy Cię, Boże, chwalili”. Ilu ludzi zostało zamordowanych, zginęło w wypadkach, powodziach, trzęsieniach ziemi. Nas Pan Bóg oszczędził. Żyjemy jako tako zdrowi. Mamy dach nad głową. Nie jesteśmy głodni. Nie musimy uciekać ze swego miejsca zamieszkania. Oj, jest za co dziękować! I za piękny świat, stworzony przez Boga, świat, którego człowiek nie zdołał do końca zniszczyć. Za to, że kraj nie jest trapiony wojną, a wielu ludziom zaczyna się wreszcie  lepiej powodzić.

Ale nie wszystko jest takie piękne.  Może właśnie choroba, a nawet odejście kogoś bliskiego, niesnaski w rodzinie, czy w sąsiedztwie, kłopoty finansowe, czy gorsząca sytuacja polityczna, na którą przynajmniej w tej chwili niewiele możemy poradzić. I co wtedy? Skakać do góry z radości? Oczywiście nie, ale trzeba pamiętać o tym, że my wszystkiego nie wiemy. Nie wiemy, jakie dobro chce Bóg z konkretnego zła wyprowadzić. Nie wiemy, jaki jest dalszy ciąg filmu naszego życia. Ale wiemy, że po nocy jest dzień, po burzy pogoda, a nawet po grzechu łaska  przebaczenia. A więc za wszystko Chryste, Królu Miłosierny, Boże, dzięki Ci!