Niezależnie od tego, jak się patrzy na raj, jak się patrzy na scenę kuszenia pierwszych rodziców, czy to tylko symbol, znak czy może jakaś rzeczywistość konkretna, dokładna, to widzimy coś zasadniczego – GRZECH. O tym dzisiaj się nie mówi, że grzech to jest po prostu oszustwo. Pierwszemu człowiekowi, pierwszym rodzicom było bardzo dobrze w raju. Świadomość wielkiej miłości, jaką otaczał ich Stwórca, wzajemna życzliwość męża i żony, wspaniały klimat, praca, która prawdopodobnie nie męczyła za bardzo nawet, jeżeli trzeba było ziemię uprawiać, czynić sobie poddaną. Ale co wykorzystał jakoś Szatan, nie rozumiemy tego do końca. Chyba dowiemy się dopiero po drugiej stronie. Zabrakło ludziom znajomości zła, mieli tylko dobro. I tutaj pokusa była tego rodzaju, jeśli ten owoc spożyjesz, niezależnie od tego, jaki on tam był, to będziesz znał i zło, i dobro. I teraz patrzymy na ludzi, którzy wydają się sensowni, a mówią: „Trzeba skosztować wszystkiego: i zła, i dobra”. O ile używanie dobra przynosi zawsze radość, czasem trudną radość, to kosztowanie zła wcześniej czy później daje się bardzo we znaki i człowiekowi, i tym, którzy z nim mają do czynienia. Może by jednak, zanim zaczniemy po przejściu na druga stronę wypominać Adamowi i Ewie, że nie ustrzegli się od skosztowania zła, póki żyjemy, zastanowić się nad tym, czy rzeczywiście musimy kosztować zła. A może dobra nam za mało? Czy to, że zło czasem jest przyjemne, pociągające, miłe dla oczu, czy to jest wystarczający argument, żeby być spokojnym, radosnym? Widzimy, że nie.

>> tekst pochodzi z książki „Ojca Leona myśli na dobry dzień”