Przypomniało mi się, jak bp Dajczak, obecnie ordynariusz koszaliński, powiedział, że nadal będzie o Woodstocku pamiętał, bo tam poza wygłupami, które się dzieją, to jest cała masa nawróceń i dobra wiele się dzieje. Opowiadał, że był taki chłopak: irokez na głowie, twarz niemyta nie wiadomo od kiedy. Jak dostał rozgrzeszenie, to potem chodził i krzyczał: „I mnie może być darowane!”. I jak przystępował do komunii św., to tak płakał, że na jego brudnej twarzy łzy wymyły mu dwie jasne smugi. Przystępował do komunii z rąk – wtedy jeszcze księdza – Dajczaka. I jemu przypomniał się Piotr Apostoł i biskup wspomina: „On podchodzi, a mnie tak za gardło ścisnęło, że teraz nie boję się już żadnego »irokeza« ani dziewczyny-prostytutki”.

Wszystkie grzechy i słabości człowieka to jakiegoś rodzaju żądza: seksualna, posiadania pieniędzy, panowania, tego, że to ja zawsze muszę mieć rację. Dlatego trzeba znaleźć taką motywację, która człowieka zmusi do przełożenia zwrotnicy i pójścia już inną drogą, nawet jeśli ona jest bardzo trudna z rozmaitych względów. Ale prowadzi do prawdy. Jezus powiedział, że diabeł jest kłamcą i ojcem kłamstwa (J 8,44), czyli moja nie-świętość jest zawsze jakimś kłamstwem. Czyli trzeba nam szukać prawdy.

>> tekst pochodzi z książki „Weź się w garść bądź święty” // fot. Robert Krawczyk