Dosyć często powołuję się na słowa ks. Józefa Tischnera, tak bardzo atakowanego przez wielu ludzi w Polsce i tak bardzo chwalonego przez wielu ludzi w Polsce. Kiedyś rozmawiałem z nim o filozofii i mówię: „Słuchaj Józek, znamy się od bardzo dawna, od 1955 roku. Czy to prawda, że wielka filozofia to jest wątpienie we wszystko?” „Tak, wielka filozofia to jest wątpienie we wszystko.” „No, a ty jesteś filozofem, a jednocześnie jesteś głęboko wierzącym człowiekiem. Jeśli we wszystko, to i wątpienie w istnienie Boga, tak?” „Tak, i w istnienie Boga”. „No, a ty wierzysz!” „Aaa, bo ja mam swój intymny dowód na istnienie Pana Boga”.

Nie miałem czasu go zapytać, a może to było jego tajemnicą, bo z całą pewnością ks. Józef Tischner był człowiekiem bardzo wierzącym, a koniec jego życia pokazał to dobitnie, w tym wszystkim, co pisał i jak się zachowywał. Miał swój intymny dowód na istnienie Pana Boga. Filozofia – sofia to mądrość, a filo to sprzyjanie mądrości. Mądrością jest znajomość Pana Boga. Szczyt mądrości to jest szczyt filozofii, bo Psalm mówi, że głupiec w sercu swym nie ma Pana Boga. Niektórzy się obrażają, że wszyscy ateiści są tutaj dyskryminowani. Nie o to chodzi, to nie jest obelga, to jest diagnoza – głupi. Można się mylić czasem, może być taki, co udaje mądrego.

Jak wygląda nasza filozofia życiowa? Czy rzeczywiście jesteśmy przyjaciółmi mądrości? I co jest naszą mądrością? Czy mądrość tego świata, która wcześniej czy później pokazuje jasno: jakżeś taki rozumny, kładź się bracie do trumny? Czy może jednak ta miłość, mądrość jest zaczepiona w Bogu, w Miłości, która nie ma końca, nawet jeśli dojście do poznania i wytrwanie jest bardzo, bardzo trudne? Dzisiejszy dzień będzie stawiał przed nami wybory, której mądrości jesteśmy sprzymierzeńcami.

>> tekst pochodzi z książki „Ojca Leona myśli na dobry dzień” // fot. Robert Krawczyk