Ojca Leona myśli na dobry dzień

Świętość zaczyna się zwyczajnie. Od uśmiechu :)

Jeśli człowiek coś ma, czy mało, czy dużo, powinien się tym dzielić

Kiedyś Mamusia nauczyła mnie czegoś bardzo ważnego, nie wiedząc, że mnie uczy… Po wojnie było bardzo trudno o mięso. Wróciła ze sklepu i mówi: wiesz, dostałam ostatni kawałek mięsa. A po chwili dodała szczerze zasmucona: ale ta pani po mnie już nie dostała… Dopóki jest w człowieku ta refleksja, to jest zupełnie dobrze. Moja Mamusia była człowiekiem, który umiał się dzielić z innymi – choć nie mieliśmy za wiele, byli jeszcze biedniejsi. Kiedy w Święta Wielkanocne, wracając rano z Rezurekcji, wstąpiła do pani, która pomagała nam w praniu, żeby złożyć życzenia jej rodzinie – wróciła do domu wstrząśnięta. Mieli na śniadanie wielkanocne chleb razowy zalany wrzątkiem i posypany solą. Natychmiast z naszych skromnych zasobów ukroiła mięsa, ciasta i zaniosła im. I to było coś normalnego. Jeśli człowiek coś ma, czy mało, czy dużo, powinien się tym dzielić.

>> tekst pochodzi z książki „Młodość to nie tylko wiek. Młodość to stan ducha”

Poprzednia

Czułość

Następna

Polecam // cz.4

1 komentarz

  1. edyta

    Ojcze Leonie – jak dobrze,zę Ojciec jest— niech Ojciec nas wspiera dobrym słowem..:)

Dodaj komentarz

Wszystkie prawa zastrzeżone & Wydawnictwo Benedyktynów TYNIEC // strona wspierana przez jzelek.pl