Mamy otwarty nowy front: islam. Przedstawiłem krótko aktualną sytuację w tej dziedzinie. Oczywiście, jak zwykle, część dyskutantów przyjęła to po prostu, a część od razu zaczęła doszukiwać się czegoś między wierszami, a o co mi chodziło itd. I wyciągać wnioski, które mi nawet przez myśl nie przeszły… O nic mi nie chodziło więcej, jak to co napisałem.

Dziękuję tym, którzy bez wysiłku zrozumieli moją wypowiedź. Tym, którzy próbowali moją opinię skierować przeciw mnie, wyjaśniam cierpliwie.

Byłem i jestem zbudowany podróżami Papieża do krajów islamskich. Uważam je za sensowne i celowe. Nigdy nie uważałem, że trzeba stosować środki odwetowe za akty terroru poza środkami prawnymi, jakie są konieczne w stosunku do zbrodniarzy.

Uważam i nadal, że jeśli kulturalny islam nie poradzi sobie z radykałami, to kręci bat na siebie, a my możemy się spodziewać nowych ofiar, co nie spowoduje sympatii do islamu w ogóle.

A może ktoś ma informacje, gdzie w Europie kulturalni mahometanie ostrzegli w porę przed zamachem terrorystycznym i pomogli w wykryciu i ukaraniu sprawców. To byłoby bardzo korzystne dla relacji katolicko-islamskich.

I jeszcze raz prostuję powtarzane czasem kłamstwo. Nigdzie nie mówiłem ani pisałem, że strajk, jeśli spełnia określone warunki, jest przeciw konstytucji.

Tyle konkretnie w tym temacie. Nie myślę podejmować dyskusji na tematy pokrewne, bo zapędzimy się w gąszcz nie do przebycia. Może w sprawie uchodźców przytoczę wypowiedź syryjskiego arcybiskupa Aleppo gdy przebywał w Polsce:

Jeśli nas kochacie i troszczycie się o nas, jeśli wam na nas zależy, a wiem, że tak, to proszę, nie przyjmujcie uchodźców tutaj, w Europie, ale pomagajcie nam w miejscach, w których żyjemy i przekazujemy chrześcijaństwo od 2000 lat, z pokolenia na pokolenie – Abp Aleppo

fot. Robert Krawczyk