Jacek Zelek: I zaczęło się. Talk-show „Ojciec Leon zaprasza”, czyli spotkania ze znanymi ludźmi kultury i show biznesu. Wystarczy wspomnieć tutaj rozmowę z Liroyem, wtedy buntownikiem, dzisiaj przykładnym obywatelem; czy też wymianę zdań z Jurkiem Owsiakiem.

Leon Knabit OSB: Po odcinku, gdzie gościłem Liroya, otrzymałem wiele głosów oburzenia. Musiałem wszystko wyjaśniać, co i jak, ale mile to wspominam jako naprawdę ciekawe wydarzenie. Szczególnie, kiedy do dyskusji włączyła się pani Bigosowa, góralka z krwi i kości, powiedziała: „Panie, napiscie mi, Panie, taką piosenkę, tak specjalnie dla mnie, ino bez tych kur…ów” (śmiech).

Ale zachowywał się kulturalnie…

Bardzo. Odpowiadał bardzo spokojnie. Czasami opinia o kimś (w tym przypadku chodzi o Liroya) wyprzedza samą osobę, która nie do końca musi być taka, jak kreują ją media. Z jednej strony buntownik, owszem, ale nie tylko. Trzeba popatrzeć nieco szerzej, bez zawężania rzeczywistości. Choć zdarzyło się nie tak dawno, że Robert Biedroń uciekł z programu.


Fragment z książki „Nikt nie jest byle jaki”

fot. Robert Krawczyk