Myśli… to jest bardzo bliskie duszy. Nie wiemy, jak myśli pies, kot, ale zastanawiam się nad moją myślą. Filozof twierdzi, że „nic nie dzieje się na zewnątrz, dopóki nie przejdzie przez intelekt, przez moją myśl”. Zarówno dobry uczynek, jak i grzech, najpierw poczynają się w głowie. Na ogół trzeba patrzeć, jak bardzo ostro oceniamy ludzi. Owszem, mamy prawo, nasze sądy oceniają przestępstwa – morderstwa, czy kradzieże, zwłaszcza popełniane z premedytacją. Opanowanie myśli to jednak trudna rzecz, bo one często biegają, wpadają, jak to się mówi w taki „małpi galop duszy”, zwłaszcza kiedy jesteśmy jeszcze w pracy, masa zajęć rozmaitych, niespodziewanych i to goni i to… Łatwo mi mówić, gdy mam 85 lat i 56 lat zakonnego szlifu. Chyba po to tyle żyję, dlatego udaje mi się tyle rzeczy opanować, po to udaje mi się zachować tyle spokoju, aby tutaj przekazać i powiedzieć: to jest droga, którą mamy iść, opanowanie myśli.

Dlatego trzeba zdać sobie sprawę z tego, że jeśli ktoś coś takiego mi poradzi „idź do psychologa, idź do psychiatry” i ja się obrażam o to, to jest już coś niebezpiecznego. Bo jeśli jestem spokojny, to sprawdzam, czy coś jest nie w porządku z psychiką i czasem doktor coś przepisuje. Czy zbawienie moje zależy od pigułki? – Czasem zależy od pigułki. Ten, co wymyślił pigułkę też był przez Boga kreowany, aby pomógł człowiekowi. To są czynniki nad którymi w ciągu życia nie mamy czasu na zastanawianie. Po to są rekolekcje, by przyhamować.

>> tekst pochodzi z książki „Rekolekcje z Ojcem Leonem” // fot. Robert Krawczyk