Ojca Leona myśli na dobry dzień

Świętość zaczyna się zwyczajnie. Od uśmiechu :)

Mamusia

Zupełnie nie mogę tej fotografii umieścić w czasie, kiedy to Mamusia odwiedzała mnie w Tyńcu. Bo Tyniec, to pewne: ten mur i lina od piorunochrona. Lata z pewnością sześćdziesiąte. A dlaczego MAMUSIA? No bo w domu tak było. Nie ojciec, czy tata, ani mama czy matka, tylko zawsze mamusia i tatuś. Zresztą w biografiach innych ludzi też słowo „mamusia” jest w użyciu. Tatuś nie naprzykrzał się zanadto Panu Bogu, ale coś przebąkiwał od czasu zakończenia przeze mnie szkoły powszechnej (tak wtedy było), że może by gdzieś do jakichś księży mnie posłać. Zresztą wolał, bym najpierw zdobył jakiś zawód, który dałby możność utrzymania bez względu na warunki – a była to okupacja! – a potem zdobył wykształcenie średnie. Mamusia w międzyczasie dowiedziała się, że jeden z nauczycieli Gimnazjum Biskupiego, pan Jan Lewiński prowadzi tajne komplety nauczania w zakresie szkoły średniej. Tam też mnie zapisała. Z Rodziną Jana Lewińskiego utrzymywałem do niedawna sporadyczny kontakt. Uczyli nas wtedy jeszcze: Jan Jędrychowski – historia (spotkałem się już w Tyńcu z jego Córką, Jasią), Ziemowit Żebrowski – język polski (później pani Dobrzańska, żona profesora KUL-u, „Dziadzio” Łukaszkiewicz – język niemiecki, później Elżbieta Lodwichowa, żona pastora Ewalda. Może komuś te nazwiska coś powiedzą).

I tak stałem się uczniem tajnego „Biskupiaka”, w którym po 11 latach, już po wojnie, zostałem ojcem duchownym. Ówczesnym nauczycielom, którzy narażali może nawet życie, byle przekazywać nam, młodym wiedzę, jestem dozgonnie wdzięczny. Potem było Wyższe Seminarium Duchowne w Siedlcach, 5 lat kapłaństwa diecezjalnego ku uciesze Mamusi („kto ma księdza w rodzie temu biada nie dobodzie” – chyba zresztą nie tylko dlatego). Wreszcie klasztor, którego najpierw się bała, a potem przyjęła z radością. Mogła się cieszyć, że droga, na którą mnie wprowadziła, okazała się drogą wybraną i przez Pana.

#90lat / http://jubileusz.ps-po.pl/

Poprzednia

Czystość i wspaniałość

Następna

Miejsce dla Ciebie

2 komentarzy

  1. Daniel

    Dużo zdrowia, siły i wytrwałości w Ojca Służbie. Szczęść Boże.

  2. babcia

    Te piękne wspomnienia Ojca Leona o Matce i tajnym nauczaniu w czasie wojny przypomniały mi ten sam okres w moim życiu. Po wkroczeniu do Łodzi w 1939 r. Niemcy zamknęli polskie szkoły. Byłam wówczas po drugiej klasie postawówki. Pamietam płaczącą i żegnajacą się z nami nauczycielkę. Bardzo za szkołą tęskniłam. Rok pózniej, po włączeniu Łodzi do III Rzeszy, Niemcy nas wysiedlili do GG, najpierw do Przybysławic (wieś pamiętna z Placówki Prusa), potem przesiedlili do Ryk. W każnej z tych miejscowości szkoły były pozamykane. Moja Mamusia ogromnie nad tym bolała. A miała jeden zwyczaj: co jakiś czas spowiadała się „z całego życia”. To samo powtorzyła w Rykach . W trakcie spowiedzi wspomniała o naszej wojennej poniewierce i o mnie, że tak bardzo tęsknię za szkołą. Ksiądz po spowiedzi powiedział jej by za kilka dni zgłosiła sie na plebanię, że może da się coś zrobić. Po zgłoszeniu dał jej adres nauczycielki , pani Florentyny Korżykowej, która prowadziła tajne komplety w zakresie szkoły powszechnej. Na komplety chodziłam uszczęsliwiona dość długo, Pod koniec 43 roku chyba przejał mnie były kierownik szkoły pan Wojtkowski. Tu jednak stało się nieszczęście: kiedyś w nocy niemcy wyłapali niektórych nauczycieli, wywieźli do Lublina do obozu koncentracyjnrego na Zamku i tam rozstrzelaali. W Rykach rozwiesili listy rozstrzelanych rzekomo w odwecie za jakąś akcję partyzantki AK. Na liście było nazwisko pana Wojtkowskiego i pana Fala – nauczycieli szkoły tego miasteczka. Takie były moje doświadczenia z Tajnym Nauczaniem. A jednak miesiące, kiedy mogłam się uczyć czy to u pani Korżykowej czy u Pana Wojtowskiego wspominam jako miesiace wielkiej radości. A radość tę zawdzięczałam księdzu o nazwisku, niemal identycznym z tym, które kilka dzieziatków lat później stało się znane całemu swiatu. Wikary ów nazywał się ksiądz WOJTYŁO.

Dodaj komentarz

Wszystkie prawa zastrzeżone & Wydawnictwo Benedyktynów TYNIEC // strona wspierana przez jzelek.pl