Gdy miałem szesnaście lat, dwudziestoletnia dziewczyna wydawała mi się starą babą! Dziś patrzę na kobietę, która ma sześćdziesiąt osiem wiosen – a jest jeszcze, jak mówią, „na chodzie”, bije z niej radość i chęć życia, i myślę sobie: młódka! Człowiek z wiekiem oczywiście poważnieje, po sześćdziesiątce zaczyna powoli podsumowywać swoje życie. Czasem rozliczenie z przeszłością staje się początkiem nowej drogi. Niedawno poznałem babcię, która w wieku dziewięćdziesięciu lat stwierdziła, że najwyższa pora, by kupić sobie laptop! Musi przecież jakoś utrzymać kontakt ze światem – twierdziła. Biologiczna starość jest nieuchronna. Na szczęście ma bardzo różne oblicza.

>> tekst pochodzi z książki„Młodość to nie tylko wiek. Młodość to stan ducha”