WOŚP ma swoje niezaprzeczalne plusy. Zmobilizowanie tak wielkiej ilości ludzi do akcji zbiórkowej, to jest tworzenie społeczeństwa obywatelskiego. Tam dokąd dotarł sprzęt czy lekarstwa należycie wykorzystane, to tylko się cieszyć rzeczywistą korzyścią dla potrzebujących. Wiele ludzi młodszych i starszych ma dzięki tej akcji lżejszy żywot. Oczywiście to, że ktoś się pod zbierających podszywał, że miały miejsce machlojki, to jest nieuniknione. Zawsze się znajdą ludzie, którzy lubią łowić ryby w mętnej wodzie i wykorzystać każdą nadarzającą się po temu okazję. Samej akcji to nie uwłacza. Natomiast problemem jest wydatkowanie zebranych pieniędzy. Ponoć Jerzy Owsiak się gdzieś publicznie co do grosza rozliczył, ale ja się z tym nie spotkałem.

Natomiast prowadziłem kiedyś talk show, w którym J. Owsiak był gościem. Dziennikarka pytała go, czy i ile z zebranych pieniędzy idzie na Woodstock. Na to nie udzielił odpowiedzi, choć żeśmy go przez paręnaście minut przypierali do muru, nawet się poirytował, że wszyscy się czepiają Woodstocka, a nam wcale nie chodziło o sam Woodstock, tylko o procent sumy odprowadzanej ze zbiórki. Dziennikarka mówiła: chcę wiedzieć, na co daję. Zresztą moje programy z Jurkiem odbywały się w pokojowej atmosferze i rozstawaliśmy się zawsze serdecznie. Modlę się za niego.

// fragment z książki Bloger dusz (część 1)