Dzisiejszy człowiek w dużej mierze nie chce przyjąć prawdy absolutnej, widząc w niej ograniczenie swojej wolności. Jakikolwiek dogmat uważany jest wprost za obrazę godności człowieka XXI wieku. Tworzy się więc prawdy własne, subiektywne, co przy prawie ośmiomiliardowej rzeszy Ziemian nie jest pomysłem najlepszym.

Bo moja subiektywna prawda często różni się od subiektywnej prawdy drugiego człowieka. Nie bardzo chce ustąpić, bo niby w imię czego? Rodzą się konflikty na wszystkich szczeblach życia społecznego. No i mamy to, co mamy. Okropny świat. A czy odczuwamy czasem tęsknotę za jakąś taką prawdą, której warto poszukiwać i którą warto i można by pokochać?

Święta Bożego Narodzenia to wspaniała okazja dla wszystkich. Bo każdy człowiek, jeśli zdrowo myśli, czuje jakimś instynktem wrodzonym (?), że poza folklorem jest tam coś więcej. Człowiek „malusieńki”, który kiedyś powie: Jam jest prawda! i: Każdy, kto jest z prawdy, słucha głosu mego. Myślenie ma fenomenalną przyszłość. Warto pomyśleć.

/ Fragment felietonu z książki „Widziane z Tyńca” /