Miłosierdzie Boże – to nie znaczy, że możemy na wszystko sobie pozwolić, bo dobry „Bozia” i tak wszystko wybaczy. Miłosierdzie zakłada najpierw nasze nawrócenie, uporządkowanie naszego ja, uznanie tego, że nie wszystko jest w porządku. Czynić Miłosierdzie – to pomóc tym ludziom, którzy są jeszcze bardziej od nas zagmatwani, zachęcić, żeby oni też zechcieli skorzystać z dobroci Boga, żeby zechcieli poukładać, uporządkować swoje ja. Znaleźć sens i cel. Nie bój się być dobry.

Miłosierdzie Boże pomoże Ci być sobą. Nawet sobie nie wyobrażasz, jak bardzo urośniesz na głębokim fundamencie pokory. Tu się dopiero buduje wspaniały gmach twojego ja. A ja taki, jaki jestem i nasz naród taki, jaki jest możemy być świadkami Miłosierdzia. Bóg nam ufa. Ojciec Święty wciąż nam ufa. Ufajmy i my sobie.

>> tekst pochodzi z książki „Ojca Leona myśli na dobry dzień”

>> skorzystaj z promocji na książkę „Boże miłosierdzie”