Chcemy się dzisiaj zastanowić, jak używamy mowy, tego wspaniałego daru, który człowiek otrzymał od Boga. Chyba najczęściej mówimy o tym, co nas otacza. Że pogoda jest piękna lub brzydka, że osiedle jest zadbane lub zaniedbane, że książka jest ciekawa lub nudna a jedzenie smaczne lub niedobre.  Oczywiście patrzymy też i na ludzi. Sąsiedzi są mili lub nieznośni. Szef w pracy inteligentny lub prostak. Aktor – piękny lub brzydki. Człowiek, jeden z wielu spotykanych – zły lub dobry. Jak często słyszy się „zły człowiek”. I tu uwaga! Na jakiej podstawie osądzamy człowieka, że jest zły lub dobry? I czasem jest to sąd uprzedzający. Coś mi się w tym człowieku nie podoba, coś złego powiedział czy zrobił i już – jestem do niego źle nastawiony, czuje w sercu niechęć i obgaduję go, gdzie się da. Ale często ten mój sąd jest błędny. Bo ja nie wiem, co w tym człowieku siedzi, dlaczego jest taki, a nie inny. O tym wie tylko Pan Bóg. Jezus wiedział, co kryje się w człowiek – mówi Ewangelia. Pochopne sądy mogą wyrządzić wielką krzywdę, także temu, który je wydaje. Owszem, zły czyn zawsze nazwę złym czynem, ale umiem odróżnić czyn od osoby. Nie zapominajmy słów Pisma „Nie sądźcie, abyście nie byli sądzeni”.

Bo warto pamiętać też, że i mnie ludzie osądzają. Bezwzględnie i jakże często krzywdząco. Na szczęście sądzi też i Bóg. Wszystkowiedzący i sprawiedliwy. I – kochający mnie tak, że Syna swego zesłał, bym nie zginął, ale miał życie wieczne. Zbliża się koniec roku kościelnego i będzie się wiele mówiło o trzecim, ostatecznym przyjściu Jezusa, który przyjdzie sądzić żywych i umarłych. Czy jestem gotów na sąd Boski, gdyby on nastąpił niespodziewanie, dzisiaj lub jutro? Bądźmy więc bardziej krytyczni w stosunku do siebie samych, osądzajmy swoje postępowanie tak, by Bogu w chwili spotkania nie pozostało nic innego, jak powiedzieć: „Wejdź do królestwa Pana Twego!”.