Pytają: „Kiedy człowiek zaczyna robić głupstwa?”. Wtedy, kiedy przychodzi do używania rozumu. Jak jest jeszcze nierozumny, to wszystko jedno, ale jak już rozumem rusza trochę, to ma wybór – dobro czy zło. Tak nawiasem mówiąc, ta scena rajska jest uzasadnieniem tego, żeby mężczyźni na te „głupie baby” mogli patrzeć z odrobiną politowania. Szatan wiedział, że mężczyźnie nie da rady, dlatego do kobiety podszedł i elegancko ją nabrał: „Najpierw pomyśl, nie słuchaj Boga. Umrzecie, jak skosztujecie tego owocu? Nieprawda, żadną miarą, ale będziecie jak Bóg znający dobro i zło”. Wtedy ciekawska Ewa odparła: „Dobro mamy, wszystko robimy, co chcemy, tylko jednej rzeczy nie wolno – spożywać owocu z tego drzewa – a poza tym wszyściusieńko”. (Jerzy Owsiak określiłby taką sytuację: „Róbta co chceta, tylko nie jedzta z tego jednego drzewa”.) Ewa zobaczyła owoc piękny, nadający się do zdobycia wiedzy, smaczny i… zerwała.

Gdy się jednak bliżej przypatrzy tej sytuacji, to wcale jej „głupota” nie jest taka jednoznaczna. Na tę głupią babę potrzeba było szatana z całą jego przemyślnością, wykombinował, jakby to zrobić, by ją zwieść, oderwać od Pana Boga. A na mężczyznę nie potrzeba było szatana, wystarczyła głupia baba, poleciał od razu. My, mężczyźni, na tym tle nie wychodzimy zbyt dobrze. Dlatego nie krzyczmy od razu na kobiety: „Głupia Ewa!”, bo jest jeszcze Matka Boska, też kobieta. Gdy się słyszy potoczne, obiegowe sformułowania, a często kobiety cierpią na to, że mówi się (pół żartem, pół serio) „głupia baba”. Nie bądźmy tacy, każdy z nas ma matkę i wie, że ona wcale nie jest głupia, choć „baba”.

// fragment z książki Świętość zaczyna się zwyczajnie… od uśmiechu!