Mówi się, że trzeba się skierować ku przyszłości, że trzeba iść do przodu, jak najbardziej. Człowiek, który idzie do przodu, ma świadomość celu – przypomina Jan Paweł II, ale jednocześnie sięgamy do starego Asnyka: „Nie burzmy przeszłości ołtarzy …”. Naród, który zapomniał o swojej przeszłości, już o niej nie pamięta, jest narodem niepełnym, wykorzenionym. Człowiek, który nie pamięta o swojej historii, jest człowiekiem, któremu czegoś brakuje. Jeśli nie pamięta o historii swojej rodziny, jeśli nie pamięta o historii swojego narodu, jest niepełny. Mówi się o Ojcu Świętym Janie Pawle II, że przedstawiał historię Polski w sposób troszkę wyidealizowany, pokazywał to, co w niej wielkie, wspaniałe, nie lubił mówić o tym, co złe, co smutne, co gorszące, co może w jakiś sposób stawiające nas w złym świetle. Ale tak mi się wydaje, że są ludzie, którzy się specjalizują w tym, żeby w każdym człowieku, w każdej rodzinie, w każdej wspólnocie, w każdym państwie, narodzie znajdować tylko same złe rzeczy. Kiedy wspomni się o czymś dobrym w człowieku, rodzinie, we wspólnocie, państwie to od razu mówią: „Tak, ale to i to, i to było niestety złe”. Może potrzebni są ludzie, którzy mówienie źle o przeszłości pozostawią specjalistom od mówienia źle – takich nie braknie nigdy – a sami będą starali się przypomnieć to, co nie ku naiwnemu pokrzepieniu serc ma służyć, ale ku rzetelnemu przedstawieniu tak, jak to było. Saldo polega nie tylko na tym, że mówi się o wydatkach, ale mówi się też o wpływach. Prawda to jest prawda. Są dobre rzeczy i złe rzeczy i powinny być potraktowane na należytym miejscu, w należytej proporcji. Dlatego warto spojrzeć na moją historię – jaki jestem dzisiaj, jaki byłem wczoraj i przedwczoraj, jaka była moja rodzina, co mi dała, a może czego nie dała. Dlatego warto spojrzeć na historię, taką dziś modną na szczęście, swojego regionu, środowiska, miasta, wioski. Ile ukazuje się wspaniałych monografii, jak ludzie lubią z tego czerpać. Są gazetki lokalne, które sięgają do dawnych czasów i, o dziwo, wiele młodzieży to czyta i interesuje się tym, jak to było. W dobie komputerów i gier komputerowych wielu mówi: dobrze, wspaniałe gry komputerowe, zabawy nowoczesne, SMS-y, komórki, ale jednocześnie zwracają się do babci, dziadka i pytają: A jak to było? Jak było za waszej młodości, jak było wtedy, jak wyglądało miasto, jak wyglądała wieś, co jedliście, jakie były zwyczaje, jakie były przeżycia? Okazuje się, że te rzeczy, na szczęście zaczynają odżywać w umysłach wielu ludzi. Zainteresowanie historią powinno być nie po to, żeby oderwać się od rzeczywistości, ale żeby widząc jak rzeczywistość budowana jest dzisiaj, często beznadziejnie, postarać się o to, by czerpiąc z dobrych wzorów, dobrych doświadczeń, budować lepszą przyszłość. Postarajmy się, żeby historia, którą my obecnie tworzymy, i to zarówno starsi, jak i młodsi, mogła być chlubą tego pokolenia, a to od nas zależy.

>> tekst pochodzi z książki „Ojca Leona myśli na dobry dzień”