Do Soboru Watykańskiego II język łaciński był w Kościele oczywistością. Msza św., zwana dzisiaj trydencką wystarczała do modlitwy i uświęcania się milionów ludzi. Po Soborze przyszedł czas na języki narodowe. Zmiana ta jednak nie zapobiegła galopującej laicyzacji Zachodu i temu, co przeżywamy w Polsce. I paradoksalnie – wiele grup odnowy w Kościele widzi drogę powrotu do głębokiej religijności właśnie przez dawną liturgię w języku łacińskim. Mamy oczywiście prawo wybrać obrządek, a jest ich parę w Kościele, jaki lepiej odpowiada naszej pobożności. Nie wolno tylko potępiać tych, którzy myślą inaczej (słyszy się głosy, że Msza posoborowa jest heretycka). W Liturgii najważniejsza jest miłość Jezusa Ofiarnika i Ofiary wylewająca się na współofiarujących wiernych. I tego się trzymajmy.