Przypominanie, że nie tylko duchowni są winni pedofilii, nie oznacza w żadnym wypadku rozmywania odpowiedzialności. Pisałem o tym wyraźnie: każdy czyn pedofilski (w tym kontekście też użyłem słów nadużycie seksualne, bo nim jest) jest bezwzględnym złem. Proszę, jeśli już jestem czytany, dokładnie czytać to, co napisałem, i poza tym warto poznać najnowsze dokumenty Episkopatu i Watykanu, w których stanowisko Kościoła jest wyraźne. Potem można zabierać głos. A poza tym, jeśli się tylko piętnuje pedofilię duchownych, a prawie wcale nie wspomina o o wiele szerszej w zasięgu pedofilii osób nie-duchownych, to nie jest rozmywanie odpowiedzialności tych ostatnich? Czy więc chodzi o walkę z pedofilią czy z duchownymi?

Zresztą przez analogię do homoseksualizmu trzeba z tą całą pedofilią uważać. Homoseksualizm praktykowany uczynkiem jest uważany zawsze w Kościele za grzech. Państwa totalitarne traktowały go jako wykroczenie karalne. Tak było w ZSSR już za Lenina (choć początkowo zniósł instytucję rodziny i popierał wszelkie działania seksualne) i w Niemczech za Hitlera, gdzie za homoseksualizm karano obozem pracy. Natomiast Światowa Organizacja Zdrowia umieściła homoseksualizm na liście …chorób, które nadają się do leczenia.

Niezbyt się to podobało homoseksualistom i doprowadzili do usunięcia homoseksualizmu z listy chorób. Uważają to za inną opcję seksualizmu. No, może tak być, chociaż w przyrodzie są przynajmniej dwie różne płci, to przecież zdarzają się osobniki nienadające się do rozrodu – woły, wałachy, muły czy kapłony. Jezus też mówi o tych, którzy sami się uczynili niezdolnymi do małżeństwa (w oryginale: wykastrowali) i to niekoniecznie chodzi o zabieg chirurgiczny, ale o postawę psychiczną, choćby celibat. No, ale żądanie traktowania takich par jako małżeństw i dawanie im prawa do wychowania wyhodowanych w jakiś sposób dzieci, to już zakrawa na świadomie lekceważenie rzeczywistości biologicznej! A do tego stowarzyszenia, może partie polityczne i narzucanie ogółowi swego sposobu myślenia…

Niedługo trzeba się będzie kryć ze swoim heteroseksualizmem. A co to ma wspólnego z pedofilią? Dotąd jest wciąż traktowana jako zło moralne i czyn, który w prawie cywilnym zasługuje na karę. Ale… Ale… Lobby seksualne nie śpi. Odzywają się coraz wyraźniej głosy: jeśli wolno z tą samą płcią, dlaczego nie wolno z dziećmi? I mamy nawet próby przygotowywania ludzi na inne podejście do tej sprawy. Oto w ramach wychowania do równości stwierdza się, że każdy ma prawo do odczuwania i przeżywania dobra. Wiadomo, że i dzieci mają zdolność odczuwania przyjemności seksualnej. Żeby więc nie były dyskryminowane w stosunku do starszych, trzeba im tę zdolność odczuwania uświadomić i pomóc w realizacji. Sam czytałem taką instrukcję z jakiegoś tam unijnego urzędu.

Jeśli ludzie się z tym oswoją, to przyjdzie nakaz do rodziców i wychowawców już od przedszkoli, by tę zasadę równości realizować, a kto dzieci nie uświadomi, może podlegać karze. Podobne rzeczy dzieją się już tu i ówdzie na Zachodzie. No i co wtedy? Wszystkich pedofilów trzeba będzie zwolnić z więzień, dać im odpowiednie zadośćuczynienie pieniężne i traktować jako tych odważnych, którzy narazili się, bo byli awangardą w dziedzinie równości seksualnej dla wszystkich. A księża? Będą z pewnością atakowani, że w tej awangardzie było ich zdecydowanie za mało.

Kpię? A kto by jeszcze niedawno przypuszczał, że wstydliwa dotąd sprawa CHOROBY homoseksualizmu stanie się publiczną, ze wszystkimi reperkusjami jakich dzisiaj doświadczamy?

// fragment z książki Bloger dusz (część 1)