Od Boga nie ma wakacji, więc staramy się poznawać Go lepiej i poznawać scenariusz życia, jaki nakreślił On dla każdego z nas, i to dla każdego z pomyślnym zakończeniem. Nasza wolna wola ma znaleźć najlepszy sposób na realizowanie tego scenariusza, który obfituje w rozmaite niespodzianki. Czasem radosne, czasem trudne, niekiedy wręcz tragiczne. Mamy w każdej sytuacji być aktorem, który wchodzi w nią jako człowiek przeznaczony do świętości („Świętymi bądźcie, bo i ja jestem święty!!!”).

Jeśli się nie uda, mamy wprost nieskończoną możliwość korekty. Bóg nie rezygnuje z nas, gdyż naprawdę kocha. Dlatego szanuje naszą indywidualność i zachęca, byśmy wzajemnie szanowali to, co w nas jest inne. Mamy obowiązek głoszenia Chrystusa, ale mądrze! Głoś w porę i nie w porę! Tak wszakże, by dostosować sposób głoszenia do możliwości słuchaczy. Czasem słowa trafiają jakby w próżnię, jak nauczanie Jezusa, którego absolutnie nie chciała przyjąć część współczesnych Mu ludzi. A On głosił prawdę, za którą znienawidzony i wyzwany od oszustów i zwodzicieli, został skazany na śmierć.

// fragment z książki Bloger dusz (część 1)