W przyrodzie wielkie rzeczy dokonują się niemal niepostrzeżenie. Maleńkie ziarna zmierzają ku swemu przeznaczeniu, a człowiek nieraz się nad tym w ogóle nie zastanawia, po prostu o tym nie wie. Sam bowiem już od wczesnego dzieciństwa lubi hałas. Zachowuje się czasem wręcz agresywnie, domagając się, by go słuchano, poważano i układano wszystko według jego pomysłów. Owszem, Jezus mówi, że ludzie mają widzieć nasze dobre uczynki i chwalić Boga z ich powodu. Ale jeśli ta hałaśliwa propaganda sukcesu, odnosząca się do jednostek i do grup społecznych, mija się często z Bogiem, mija z prawdą, to życie może się stać wprost nieznośne.

Człowiek, oczywiście nie każdy, chce byś zauważony i podziwiany. Jeśli mu się coś uda, chce to nagłośnić. Jakże nachalna bywa propaganda sukcesu i to zarówno w wymiarze społecznym, jak i indywidualnym. To ciągłe chwalenie się może doprowadzić do irytacji. Jeszcze jeśli jest czym się chwalić, to pół biedy, ale jeśli spotykamy się z oszustwem i wprowadzaniem ludzi w błąd, to już potem jeden drugiemu nie wierzy i życie staje się wprost nieznośne. Warto więc prosić Ducha Świętego, o umiejętność prawego oceniania, kiedy trzeba robić trochę hałasu, także o dobro, a kiedy siedzieć cicho, nie chełpić się, nie przytłaczać wszystkich swoimi jedynie słusznymi sądami i opiniami, jakby inni nie mieli nic do powiedzenia. Pamiętaj, że nigdy nie masz tyle racji, by twój przeciwnik nie miał jej choć troszeczkę.

Patrzmy na przyrodę, która uczy nas spokoju, ciszy i szacunku dla drugiego człowieka.

// fragment z książki Przestań narzekać, zacznij żyć (część 2) // fot. Robert Krawczyk