Nasza modlitwa karmiona Pismem Świętym ma szanse na to, że zacieśni naszą więź z Panem Bogiem i ułatwi nam relacje z innymi ludźmi, bez względu na to, czy do tych ludzi podchodzimy słowem, perswazją, tłumaczeniem, czy też czasami będziemy musieli użyć mocnego argumentu. Moja postawa podczas modlitwy prywatnej jest postawą człowieka wierzącego, to znaczy, że jestem na dobrej drodze. Mogę na tej dobrej drodze źle iść, mogę zwolnić, mogę kluczyć, mogę nawet się zatrzymać, ale mając świadomość, że to właściwa droga, wiem, że wcześniej czy później dojdę do celu.

Jeśliby nawet spotkały nas jakieś pretensje czy oskarżenia, starajmy się iść tą drogą jak najlepiej i prosto, żeby szybko dojść w czasie wyznaczonym przez Pana Boga i jeszcze innych pociągnąć za sobą. Jeśli jednak my po tej dobrej drodze nie za bardzo przekonywująco chodzimy, nie jesteśmy wyraźnymi świadkami. Inni ludzie usiłują nas wtedy z tej drogi zawrócić. Trzeba zatem dawać z siebie jak najwięcej, nie załamywać się, trzymać się dobrej drogi.

>> tekst pochodzi z książki „Rekolekcje z Ojcem Leonem” // fot. Katarzyna Gał