Z tą polityką to różnie bywa. Jedni mają jej dosyć. Nie chodzą na wybory, nie czytają, nie słuchają, nie oglądają, robią natomiast wszystko, by w dzisiejszych warunkach zapewnić względnie dostatnie życie sobie i rodzinie. Inni znów zanurzeni są w niej po uszy. Dyskutują, atakują przeciwników politycznych, absolutnie pewni swoich racji i nieustępujący z nich nawet w rodzinie. Stąd powstają kłótnie, spory, nienawiści i podziały także wśród najbliższych.

I tu przypomniało mi się opowiadanie, jak to Pan Bóg stworzył piękny świat, ale wciąż mu czegoś brakowało. Ktoś podsunął: Panie Boże, podrzuć jeszcze przebaczenie. Pan Bóg tak uczynił. I świat, w którym zaistniało przebaczenie stał się piękny i doskonały. A tam, gdzie przebaczenia brakuje? No właśnie! I jeśli politycy nie umieją sobie przebaczyć, a potem te złości rozsiewają na wszystkich ludzi, to mamy to, co mamy. Modlimy się o pokój i zgodę w kraju. Ale trzeba czegoś więcej, trzeba uczynków. I trzeba najpierw uczyć się przebaczać w rodzinie. Swoim Najbliższym i sąsiadom. Zacząłbym od dzieci. Trzeba przebaczać dzieciom. Wiadomo, że te młodsze zwłaszcza są często nieposłuszne, psotne i roztrzepane. Ale one szybciej żyją. Po chwili już zapominają, co zrobiły złego (a i dobrego). A tu rodzice niekiedy namolnie dziś, jutro i pojutrze, a nawet za miesiąc i potem przypominają ze złością dziecku, jakie to ono jest niedobre i jak postępuje.. I ten styl dziecko powiela także w swoim późniejszym życiu. Staje się nieznośnym, kiedy upomina i strofuje każdego i za wszystko. No, a kiedy właśnie dostanie się do polityki, staje się nieznośnym warchołem. Trzeba więc brojące dziecko skarcić, w razie potrzeby ukarać i kropka. Nie wracać w nieskończoność. Natomiast powiedzieć: Daruję. Nie przestaję ciebie kochać. Mam nadzieje, że mnie więcej nie zasmucisz. I w ten sposób będziemy naśladowali Ojca Niebieskiego, który przebacza nawet nieskończoną ilość razy. I może wychowamy lepszych polityków…


Skorzystaj:

Nikt nie jest byle jaki (wersja miękka)

Biskup Ryś i Kościół otwarty