Tam, gdzie jest prawdziwa miłość, pojawia się i zazdrość – by ktoś na moją żonę/mojego męża nie patrzył z pożądaniem, bo przecież to MOJA żona/MÓJ mąż. Zazdrość wyraża się tym, że mam w określonej mierze traktować drugiego człowieka jako nieodłączną część mojego ja. Ale nie może ona prowadzić do zaborczości, która przejawia się kłótnią o to, że na przykład współmałżonek wrócił pięć minut później z pracy… To się wiąże z kwestią zaufania. Jeśli ufam żonie/mężowi, to nie będę obwiniał o niestworzone rzeczy. Nawet gdyby „przychylni donosiciele” podsuwali podejrzenia. Trzeba pamiętać, że człowiek to istota podejrzliwa, szukająca we wszystkim złych stron… To może prowadzić nawet do oskarżenia o zdradę, której nie było.

// fragment z książki Powołanie – i co dalej?