Łukasz Wojtusik: Poproszę o receptę ojca Leona Knabita na długowieczność.

Pytają mnie o to często, a ja nie wiem, co odpowiedzieć. Żyć normalnie i tyle. Nie moja wina, że mnie Pan Bóg na świecie tak długo trzyma (uśmiech). Spora część z moich uczniów i uczennic leży już na cmentarzu w Tyńcu. Spotykam się często w grupach osób starszych, rozmawiamy między innymi o tym, jak radzić sobie ze starością, sporo mogę się wtedy dowiedzieć. Ważna jest wola życia, trochę szczęścia, dużo ruchu, trochę dystansu do siebie. Mój kolega, Paweł Molski, który wiele lat temu uświadomił mi, że mam powołanie, zmarł jakiś czas temu. Miał prawie dziewięćdziesiąt lat. Kiedy dostał zapalenia otrzewnej w latach pięćdziesiątych, lekarze nie dawali mu wielkich szans. A jednak organizm zwyciężył.

Ludzie chcą wiedzieć, dlaczego tak długo żyję. Trzeba by mi chyba zrobić badania genetyczne (uśmiech). Wydaje mi się, że sformułowanie jednej reguły, diety-cud, przepisu na długowieczność jest niemożliwe. Weźmy dziadka, który przez całe życie wypalał codziennie paczkę papierosów. Ma dziewięćdziesiąt lat, pali i żyje. Jakby przestał, to pewnie od razu by umarł.

>> tekst pochodzi z książki „Dusza z ciała wyleciała. Rozmowy o śmierci i nie tylko”