Człowiek rzeczywiście wtedy wypowiada się całkowicie, jeżeli może drugiemu pomóc. Składam pewne elementy mojego ja: czas, wiele zainteresowań na ofiarę, by komuś było dzięki temu lepiej. Fujara, czyli ofiara to jest ktoś taki, który jest nieudacznikiem, nie bardzo mu się wszystko udaje. Kiedy patrzymy na naszą młodzież, część to takie ofiary życiowe, które próbują tylko korzystać z życia, nic z tego nie mając, chwilę tylko przyjemności takiej czy owakiej, potem dno, bezsens. Popatrzmy tylko na naszych narkomanów, którzy po okresie euforii potem godni są największej litości; na ofiary seksu, który z początku jest jak mówią znawcy czymś nadzwyczajnym, a potem niszczy człowieka. Natomiast wielu młodych pracuje w organizacjach wolontariatu i ze zdumieniem ludzie starsi mówią: „skąd u młodych chęć taka, żeby opiekować się chorymi, umierającymi, jeździć z nimi na obozy?” W skali kraju to są naprawdę tysiące, jeśli nie dziesiątki tysięcy, a więc niesłuszne jest takie narzekanie, że młode pokolenie jest wyzute ze wszystkiego. Pewnie, że się widzi ludzi, którzy są czasami ofiarami swoich nie najmądrzejszych pomysłów, którzy sami wchodzą w ten sam kanał, ale jest dużo wspaniałych młodych ludzi, ofiarnych dla swojej rodziny, dla tych najbardziej poszkodowanych. Dlatego też papież Jan Paweł II powiedział: „jesteście moją nadzieją, nadzieją świata, moją przyszłością”. Dzisiaj to też jest ważne i pamiętajmy, zamiast narzekać, na słowa naszego wielkiego papieża do młodzieży, możemy się od niej wiele nauczyć.

// fragment z książki Ojca Leona myśli na dobry dzień