Nawet biorąc pod uwagę osiągnięcia współczesnej nauki, musimy przyznać, że tak naprawdę bardzo niewiele wiemy. Nauka to dziedzina działalności człowieka, która właściwie może się rozwijać niemal w nieskończoność – jednak każde nowe odkrycie naukowe powoduje od razu cały wianuszek nowych niewiadomych. Podam taki przykład: dawniej było wielkim problemem, jak oderwać statek kosmiczny od ziemi. Po długich latach badań i wielu miliardach wydanych dolarów udało się. I teraz dopiero się zaczynają nowe problemy: jak funkcjonuje człowiek w stanie nieważkości? Jak zachowuje się jego zmysł równowagi, oczy, uszy, co dzieje się z odżywianiem, wydalaniem, rozmnażaniem – cała masa zagadnień, które powstają i wymagają rozwiązania, a jak się je rozwiąże, pojawią się kolejne. I tak dalej, i dalej.

I gdyby jeszcze wiedza opierała się tylko na tym, co już jest udowodnione… Ale bardzo często z różnych względów, ambicjonalnych, politycznych czy finansowych, hipotezy zaczyna się traktować jak tezy, z których często wysnuwa się kłamliwe wnioski. Sama zaś nauka sięga w obszary, które ciężko uznać za jej dziedzinę. Czy, np. problemy egzystencjalne człowieka muszą być koniecznie poddawane weryfikacji naukowej? Dzisiaj badając, np. fenomen miłości, próbuje się go rozszyfrować od strony procesów chemicznych, które zachodzą w człowieku w różnych fazach zakochania czy kochania. Potem mówi się, że „zadziałała chemia” i nie ma rady na stosunki przedmałżeńskie czy zdradę partnera. I w to potrafimy wierzyć.

A jednocześnie jak bardzo w życiu codziennym potrzebna jest wiara odnosząca się do spraw czysto ludzkich. W tak wiele rzeczy trzeba wierzyć! Nawet wsiadając do samolotu, muszę wierzyć, że pilot ma wszystkie kwalifikacje, a samolot został dokładnie sprawdzony. Po pół godzinie lotu okazuje się, że jednak sprawdzony dokładnie nie był i trzeba zawracać na lotnisko… Nawet wiara w takie zwyczajne, proste rzeczy, jak się okazuje, jednak czasem zawodzi… Jak tu więc wierzyć jeszcze i w Boga? Wydaje się to trudne, a jednocześnie z jaką łatwością wierzy się w to, że Boga nie ma.

>> tekst pochodzi z książki „…jakby Boga nie było”