Otóż wierzę, że każdy pełny człowiek to śmiertelna materia i nieśmiertelna dusza, dana mu przez Boga. I nikomu tej pełni nie mam prawa odmawiać i nie odmawiam. Natomiast jeśli ktoś wierzy w to, że żadnej nieśmiertelności po śmierci nie ma – przepraszam, ci ludzie nie lubią, gdy ich przekonania opatruje się słowem „wierzyć” – a więc jeśli ktoś jest przekonany, że nieśmiertelności człowieka nie ma, to stwierdzam, że jeśli to jest według niego prawdą, to nie jest on pełnym człowiekiem, choćby mu wystarczała ta ograniczona skończona pełnia doczesna, ale to już jego sprawa.

Dlatego interpretowanie moich wypowiedzi tak, jakobym ja odmawiał pełni człowieczeństwa komukolwiek, nie jest prawdą. Pewni ludzie sami siebie ograniczają tylko do materii. Czy jasne? Jestem gotów dalej tłumaczyć…

// fragment z książki Bloger dusz (część 1)