Wykształciuchy – słowo, które może być wypowiadane rozmaicie: z pogardą, z nienawiścią, z ironią, z zazdrością, a nieraz nawet z pobłażliwą życzliwością. Tak czy tak, chodzi o wykształcenie. A dodałbym jeszcze: i wychowanie. A jak ja sobie to wyobrażam?

Każdy obywatel powinien mieć ogólne wykształcenie podstawowe, tzn. podstawy wiedzy o wszystkim, a także techniczne. Zajęcia praktyczne mają uczyć radzenia sobie z podstawowymi problemami technicznymi w późniejszym życiu. A dalej trzeba różnicować.

Współpraca rodziców i nauczycieli powinna zaowocować mądrym pokierowaniem młodych ludzi albo do szkolnictwa zawodowego – branżowego (szkoły zasadnicze czy technika), albo do szkół ogólnokształcących. Nie może być owczego pędu, że każdy musi mieć maturę. Nie musi. A ci zdolni, rokujący nadzieje i chcący więcej wiedzieć, a to i pchać naukę do przodu, niech idą na wyższe studia.

Edukacja idzie w parze z wychowaniem. Warto pamiętać, że dotychczasowe prawo zdecydowanie opiera wychowanie na wartościach chrześcijańskich. I dopóki to prawo obowiązuje, działanie w innym kierunku jest bezprawiem. I doprowadzić może do smutnego stwierdzenia, że młodzież jest okropna.

Popatrzmy na to w perspektywie przeżywanych w Krakowie i w całej Polsce Światowych Dni Młodzieży. A powyższy tekst napisałem w Fatimie. Polecam i entuzjastom, i sceptykom. Ciekawa alternatywa dla dzisiejszego świata…

>> więcej felietonów znajdziecie TUTAJ