Jestem wstrząśnięty zbrodnią popełnioną na Prezydencie Gdańska. Nie ma ona żadnego usprawiedliwienia. A robienie z tego politycznej sprawy ubliża dojrzałemu politykowi… Zabójca to przecież bandyta i recydywista, i chyba niespełny rozumu, skoro nie zdawał sobie spraw z konsekwencji swego czynu.

Modlę się za duszę śp. Pawła i… za zabójcę, i za tych, których ta śmierć w różnoraki sposób dotknęła.

A przypisywanie Abpowi Głódziowi obłudy, gdy modlił się za ciężko rannego, to chyba jakieś nieporozumienie albo zła wola.

Rzeczywiście, ostateczne stwierdzenie faktu, że zabójca jest chory psychicznie, zmienia kwalifikacje czynu. Przecież skazany był za pospolite przestępstwa, napady rabunkowe. Karę odsiadywał nie tylko za poprzedniego, ale także za obecnego rządu. No a, przepraszam, wariat zrobił z tego aferę polityczną, a niby nie wariaci dają się na to nabrać i z zapałem wartym lepszej sprawy rozogniają spory partyjne. Mądrzy ludzie napominają: nie tędy droga! Dzisiaj raczej aktualna jest sprawa zabezpieczenia bezpieczeństwa osób biorących udział w publicznych imprezach, które mogą być zagrożeniem (patrz – tragedia dziewcząt w Koszalinie). Wszyscy stróże ładu publicznego winni wykazać jak największą czujność wobec osób podejrzanych. Ale i tak trudno jest być absolutnie pewnym, jeśli nawet rodzona matka zaatakowała nożem jedenastoletnią córkę i tylko interwencja w porę starszego rodzeństwa zapobiegła morderstwu. Ze smutną ironią stwierdzamy, że społeczeństwo składa się z ludzi zamkniętych w zakładach psychiatrycznych i – nieprzebadanych…