Postawmy sobie pytanie: skoro wobec takiej słabej frekwencji (nas jest tutaj wiele, ale ilu ludzi nie przyjdzie dzisiaj na Mszę św.?) przyszliśmy na Mszę, dlaczego na niej jesteśmy? Dlaczego przychodzimy do kościoła? Czy tylko dlatego, że do kościółka się chodzi, więc idę? Czy dlatego, że rekolekcje, post, więc jeden nie pije, drugi nie pali a jeszcze inny postanowił, że będzie regularnie chodził do kościoła? Takie postanowienia. Może to efekt wychowania domowego. A co głębszego jest w nas?

My też jesteśmy tacy, że nie wyobrażamy sobie niedzieli bez Mszy, nie wyobrażamy sobie dnia bez modlitwy, a dalej w miarę rozwoju życia duchowego nie wyobrażamy sobie Mszy św. bez Komunii św. i staramy się prowadzić życie religijne bardzo czynnie, przynajmniej wewnętrznie. Nie każdy musi należeć do organizacji, uzewnętrzniać się. Arcybiskup Tokarczuk mówił: „Wy się nie nazywajcie katolikami, ale wy róbcie katolicyzm, bądźcie katolikami”.

Zło jest dzisiaj doskonale zorganizowane. Kiedyś ks. Tischner powiedział: „Urban jest OK” i mieli pretensje do niego, że Urbana pochwalił, a nie przeczytali dalej, że były rzecznik rządu przyznaje się, że kłamał w stanie wojennym, rozmaite głupoty wygadywał, bo chciał, by pociągano go po sądach, dzięki czemu by o nim stale mówiono. A gdyby tak wymodlić mu zbawienie? Możemy wyobrazić sobie, że z Matką Teresą, Janem Pawłem II, ks. Popiełuszką będziemy się radowali szczęściem w niebie, ale gdyby tak Urbana tam ściągnąć? Na razie robi zło i to bardzo wyraźnie, co jest nie w porządku – on jest OK, ale w czynieniu zła.

Inne media też cudownie ściągają ludzi, odciągając między innymi od kościoła, jak chociażby supermarkety. Miałem raz rekolekcje w pewnym kościele w Gdańsku przed świętem patronalnym tej świątyni, a zaraz za nią jest parę dużych sklepów. W niedzielę popatrzyliśmy, ile samochodów stoi przy kościele, a ile przy supermarkecie. Wielu z tych, owszem, przychodziło do kościoła, ale porównania nie ma. Siła zła jest taka, że ciągnie człowieka, i sami wiemy o tym, nawet gdy jesteśmy porządnymi ludźmi. Czujemy, że mamy małą siłę przebicia.

// fragment z książki Świętość zaczyna się zwyczajnie… od uśmiechu!