Ojca Leona myśli na dobry dzień

Świętość zaczyna się zwyczajnie. Od uśmiechu :)

Miesiąc: Październik 2019 (Strona 1 z 3)

Poszukując źródeł Halloweenu, można się ich doszukać w magii i kultach satanistycznych

Halloween rozśmiesza lub straszy. Albo i jedno, i drugie. Jedno i drugie nie na miejscu. Bo co w tym śmiesznego, że ludzie umierają, że tylu umarłych leży na cmentarzu, że umierają moi najbliżsi, nieraz bardzo kochani. Że i ja umrę, może nawet już niedługo. Co w tym śmiesznego? Na miejscu jest raczej powaga, zaduma i uczczenie, na tyle na ile na to zasługują, tych, którzy odeszli.

A straszenie? To też. Niby zabawa z duchami. Kompletna bzdura! Jeśli COŚ jest duchem, to jest niewidzialne.

Co więc oznaczają czaszki, piszczele, kościotrupy, czy wreszcie misternie spreparowane dynie z odpowiednimi otworami na niby oczy, niby usta, czy może i niby nos. Odpowiedź może brzmieć, że to zabawa. Wyżej pisałem, że nie przystoi. A jeśli nawet, to czemu na służyć? Propagowaniu materialistycznego poglądu na świat? Propagowaniu ateizmu? Coś tu nie pasuje. No, na pewno nie promuje to chrześcijańskiego poglądu na problem życia, śmierci i tego, co jest poza nią.

A może chodzi po prostu o „dołożenie” Kościołowi, by propagować coś zupełnie sprzecznego z jego duchem. Poszukując źródeł Halloweenu, można się ich doszukać w magii i kultach satanistycznych. Proszę zajrzeć do jakiejkolwiek przeglądarki… A więc to nie tylko niewinna, choć często makabryczna, zabawa. Uwaga, szatan, krąży jako lew ryczący, szukając, kogo by pożarł…

A my w Kościele dzielimy Świętych na tych, którzy już są zbawieni i wspominamy o nich w dzień Wszystkich Świętych, i na tych, którzy zbawienia wyczekują, licząc na nasze modlitwy i to jest Dzień Zaduszny. A tych Świętych już zbawionych wspominamy nie jako kościotrupów, ale w „Pochodach Świętych” popularnych coraz bardziej w wielu już polskich miastach, podobnie jak Pochód Trzech Króli. A więc co wybieramy, Kochane Czytelniczki (parytet!) i Tacyż Czytelnicy?

/ Fragment książki „Widziane z Tyńca” /

Uwaga, szatan, krąży jako lew ryczący…

Mimo smoka i mimo smogu…

Byłem bardzo zbudowany, kiedy przed wielu laty nie żyjący już ks. Mieczysław Maliński publikował swoje teksty nie tylko w czasopismach katolickich. I oto sam doczekałem się tego, że Dziennik Polski zwrócił się do mnie z zapytaniem, czy nie mógłbym raz w tygodniu podzielić się z Czytelnikami swoimi przemyśleniami. Zgodziłem się z radością, a rzecz poparli i Przełożeni, bo jakżeby inaczej, i oto oddajemy w ręce Czytelników zbiór tekstów, które od kilku lat ukazują się w naszej gazecie. Tysiącletni prawie Tyniec znajduje się granicach Krakowa już niema od pół wieku. Problemy Miasta i jego Mieszkańców są nam bliskie, choć nie wszystkie nas jednakowo dotykają. Na przykład nie ma u nas smogu, a ogrzewamy i palimy ekologicznie. Solidaryzujemy się wszakże z tym, co się dzieje wokół nas i chcemy służyć Miastu pokorną pomocą w ukazywaniu, a może i wskazaniu na możność rozwiązywania aktualnych problemów. Sprawy Krakowa i nie tylko, widziane są z Tyńca z pewnej perspektywy i może łatwiej jest o obiektywizm, choć piszący jest mnichem, co z góry określa jego pozycję. Czterdzieści lat temu św. Jan Paweł II mówił o Krakowie, „w którym każdy kamień i każda cegła jest mi droga”. Łączymy się z tym wyznaniem wszyscy Krakowianie i urodzeni i przybysze. To jest nasze kochane Miasto. Mimo smoka i mimo smogu…

Zapraszam na 23. Międzynarodowe Targi Książki w Krakowie

Zanim ukaże się zapowiedziana książka o spotkaniu nowego ze starym, zapraszam na 23. Międzynarodowe Targi Książki w Krakowie (24-27 października 2019), stoisko C28, gdzie będę podpisywał książki codziennie w godzinach otwarcia. Wśród innych ma być też nowa książka „Widziane z Tyńca”. Zawiera ona zbiór felietonów, które zamieszczam od trzech lat w sobotnio-niedzielnym wydaniu DZIENNIKA POLSKIEGO. Polecam serdecznie, a Dziennikowi dziękuję za umożliwienie wydania tego zbioru.

Jezus przychodzi do nas

Żywe jest słowo Boże i skuteczne
Zdolne osądzić pragnienia i myśli serca

I Jezus przychodzi do nas, przychodzi do mnie, bo – aż straszno powiedzieć – znajduje wiarę. Może słabą i chwiejną, ale wierną, jak w tej chwili, gdy rozmyślam o Tobie i o sobie i natarczywie proszę: pomnóż tę wiarę we mnie. Niech przenosi góry. Zła i obłudy. Zmęczenia i zniechęcenia.

Strona 1 z 3

Wszystkie prawa zastrzeżone & Wydawnictwo Benedyktynów TYNIEC // strona wspierana przez jzelek.pl