Ojca Leona myśli na dobry dzień

Świętość zaczyna się zwyczajnie. Od uśmiechu :)

Miesiąc: Grudzień 2019

Miejsce dla Ciebie

Duch Pański nade mną
posłał mnie głosić dobrą nowinę ubogim

Czym zaprzątam sobie głowę wobec bliskich już Świąt? Czy zakupami, prezentami, porządkami? A przecież mam wsłuchiwać się w Ciebie, Jezu. Zapowiadasz radość czasów mesjańskich, ale i radość dla tych, którzy opróżniając serca z niepotrzebnych bogactw, robią w nich miejsce dla Ciebie. A czego jest we mnie za dużo, tak, iż Ty się nie mieścisz?…

Mamusia

Zupełnie nie mogę tej fotografii umieścić w czasie, kiedy to Mamusia odwiedzała mnie w Tyńcu. Bo Tyniec, to pewne: ten mur i lina od piorunochrona. Lata z pewnością sześćdziesiąte. A dlaczego MAMUSIA? No bo w domu tak było. Nie ojciec, czy tata, ani mama czy matka, tylko zawsze mamusia i tatuś. Zresztą w biografiach innych ludzi też słowo „mamusia” jest w użyciu. Tatuś nie naprzykrzał się zanadto Panu Bogu, ale coś przebąkiwał od czasu zakończenia przeze mnie szkoły powszechnej (tak wtedy było), że może by gdzieś do jakichś księży mnie posłać. Zresztą wolał, bym najpierw zdobył jakiś zawód, który dałby możność utrzymania bez względu na warunki – a była to okupacja! – a potem zdobył wykształcenie średnie. Mamusia w międzyczasie dowiedziała się, że jeden z nauczycieli Gimnazjum Biskupiego, pan Jan Lewiński prowadzi tajne komplety nauczania w zakresie szkoły średniej. Tam też mnie zapisała. Z Rodziną Jana Lewińskiego utrzymywałem do niedawna sporadyczny kontakt. Uczyli nas wtedy jeszcze: Jan Jędrychowski – historia (spotkałem się już w Tyńcu z jego Córką, Jasią), Ziemowit Żebrowski – język polski (później pani Dobrzańska, żona profesora KUL-u, „Dziadzio” Łukaszkiewicz – język niemiecki, później Elżbieta Lodwichowa, żona pastora Ewalda. Może komuś te nazwiska coś powiedzą).

I tak stałem się uczniem tajnego „Biskupiaka”, w którym po 11 latach, już po wojnie, zostałem ojcem duchownym. Ówczesnym nauczycielom, którzy narażali może nawet życie, byle przekazywać nam, młodym wiedzę, jestem dozgonnie wdzięczny. Potem było Wyższe Seminarium Duchowne w Siedlcach, 5 lat kapłaństwa diecezjalnego ku uciesze Mamusi („kto ma księdza w rodzie temu biada nie dobodzie” – chyba zresztą nie tylko dlatego). Wreszcie klasztor, którego najpierw się bała, a potem przyjęła z radością. Mogła się cieszyć, że droga, na którą mnie wprowadziła, okazała się drogą wybraną i przez Pana.

#90lat / http://jubileusz.ps-po.pl/

Czystość i wspaniałość

Zdrowaś Maryjo, łaski pełna, Pan z Tobą
Błogosławionaś Ty między niewiastami

Trzeba było Niepokalanego Poczęcia, by niewiasta, która z ciekawości sprzeciwiła się Bogu, kosztując zła, mogła powiedzieć: „Otom Ja – niech mi stanie”. Podziwiając w Maryi czystość i wspaniałość Bożego Stworzenia, prosimy aby nasze pragnienia były zawsze kierowane ku Bogu, który jedynie jest źródłem dobra, piękna i prawdy.

Mnie uczono, że nigdy nie mam tyle racji, żeby mój przeciwnik nie miał jej choć troszeczkę

Chociaż do mojej Dziewięćdziesiątki jeszcze prawie miesiąc, życzenia płyną obficie (http://jubileusz.ps-po.pl/). Jestem za nie wdzięczny i szczerze wzruszony. Dziękuję też tym wszystkim, z którymi spotykam się osobiście w wielu miastach Polski, może przyjdzie czas, by opowiedzieć o tym więcej. To są już tysiące ludzi! I od wszystkich spotkanych osobiście – bez wyjątku – spotykam pełną aprobatę odnośne tego o czym piszę, co piszę i jak piszę. Wiele zachęt: Prosimy o jeszcze, tak trzeba. Dziękuję też tym, którzy na piśmie ze mną dyskutują. Pomaga to w doprecyzowaniu problemów, wyjaśnianiu mojej postawy i zmiany myślenia, jeśli okaże się błędne. Dziękuję wreszcie tym, którzy są zdecydowanie na NIE. Muszę wiedzieć, że są ludzie, którzy mają inne zdanie, niż ja. A że wyrażają nieraz bardzo ostro, pokazują, jacy są. Mnie uczono, że nigdy nie mam tyle racji, żeby mój przeciwnik nie miał jej choć troszeczkę. Trzymam się tego, nie przekreślając żadnego człowieka.

Jeszcze raz SERDECZNE BÓG ZAPŁAĆ!

P.S. Do soboty trwają nasze zakonne rekolekcje zamknięte. Prosimy o modlitwę. Pamiętamy przed Bogiem o Dobrodziejach.

Przecież chodzi o Ciebie, Jezu…

Okaż nam, Panie, łaskę swoją,
i daj nam swoje zbawienie

Już od pewnego czasu handel i reklama zachłystują się „gwiazdką”. A tu przecież chodzi o Ciebie, Jezu. Przychodzisz codziennie, a czasem tylko przechodzisz, a ja nie robię nic, by Ciebie zatrzymać. I przypominasz, że przyjdzie czas, gdy przyjdziesz już ostatecznie, w mocy, by nieprzyjaciół położyć pod swoje stopy. By sądzić żywych i umarłych. Wszystko tajne jawnym będzie. Wszystko, co dziś we mnie tajne, powinno być takie, bym się nie musiał wstydzić przed światem, gdy stanie się jawne.

Wszystkie prawa zastrzeżone & Wydawnictwo Benedyktynów TYNIEC // strona wspierana przez jzelek.pl