Dlatego nawrócenie ma polegać na tym, że nie tylko tak formalnie, bo jestem wierzącym, ale naprawdę wierzę mocno, że jest Jezus Chrystus, posłany przez Pana Boga. I nie jest jak ten policjant, co tylko stoi i czeka, by dać mi mandat. Jechaliśmy tutaj i na autostradzie tak miejscami w przesmykach, przełęczach dwa, trzy samochody stoją z radarami z jednej i drugiej strony. Klaps, złapali gościa, zapłaci mandat. Często Pana Boga tak się postrzega, o, jak cię złapie, to zaraz „trzep w łeb”. Taki Pan Bóg okropny, to takiego Boga nie chcę, nie uznaję. Nawet ludzie, jak się pokłócą ze sobą, to mówią: „Ty dla mnie nie istniejesz”. Ty jesteś jak powietrze, patrzę na ciebie i widzę ścianę za tobą. Tak samo z Panem Bogiem. Pan Bóg dla mnie nie istnieje. Moje prawo jest najważniejsze. Ja jestem bogiem dla siebie. Wobec tego wszyscy jesteśmy równi, żadnego Boga, żadnego Pana. A doświadczenie uczy w Polsce i poza Polską, co znaczyła równość bez Pana Boga. Równi mogą być silni i bogaci. Niech słabi, niech biedni próbują być równi.

// fragment książki Aż po krańce ziemi