O poście, a także o Wielkim Poście, wie cośkolwiek chyba każdy Polak, natomiast adwent? Wyjaśniam od razu: to jest czas przygotowania do Świąt Bożego Narodzenia. Dawniej był uważany za okres pokuty, niemal tak surowej, jak w Wielkim Poście. Dzisiaj zwykło się mówić o radosnym oczekiwaniu na przyjście Pana.

Na pierwszy plan wybija się przygotowanie do Świąt z ich nieodłącznym folklorem rodzinnym i społecznym. Nie myśli się zwykle o treściach religijnych, ale raczej o komercyjnych: co i za ile można w tym czasie sprzedać – a sprzedaje się często niemal od początku listopada, oraz ile trzeba wydać na prezenty (oczywiście obowiązkowe!).

Nie tak dawno Polacy wydali podobno w grudniu z okazji Świąt około 20 miliardów złotych. A przecież to nie wyczerpuje treści tego okresu. Wiara katolicka uczy, że Bóg stał się człowiekiem, aby człowieka podnieść do niebywałej godności dziecka Bożego!

To jest nawet bardzo interesująca propozycja dla współczesnego człowieka, który tak często czuje się niedowartościowany i sfrustrowany. A ludzie wierzący wiedzą, że poza świętowaniem pamiątki jest jeszcze oczekiwanie na przyjście Zbawiciela w chwale. Może to być przyjście radosne, ale… Jezus mówi: Czuwajcie, bądźcie gotowi! Gdy popatrzymy na stan naszej gotowości, to… ciarki przechodzą.

/ Fragment książki „Widziane z Tyńca” /